Co poszło nie tak z nominacjami do Grammy 2017?
Nominacje do Grammy 2017 wywołały nieco kontrowersji samym podejściem do kategoryzowania rocka i metalu. Zobaczcie jak skomentowali je sami przedstawiciele Akademii, a także lider Disturbed i Dave Mustaine.
Zdania na temat muzycznych Oscarów są podzielone - chyba jeszcze bardziej niż w świecie filmu. Dla niektórych to wciąż jeden z najważniejszych wyznaczników obecnej sytuacji na rynku, według innych to już relikt epoki ustalany przez ludzi, którzy kompletnie nie mają rozeznania w prawdziwych trendach. Do krytyków Grammy zalicza się m.in. Corey Taylor.
Nominacje do Grammy 2017 spotkały się z mieszanymi reakcjami - choćby ze względu na zaliczenie Metalliki do kategorii... Best Rock Song. Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że skomentował ją sam Bill Freimuth, wicedyrektor Amerykańskiej Narodowej Akademii Sztuki i Techniki Rejestracji odpowiedzialny za przyznawanie nagród.
Freimuth nie widzi żadnego problemu w klasyfikowaniu twórców „Hardwired” jako wykonawców rockowych, mimo że w poprzednich latach reprezentowali kategorie metalowe.
Według mnie to bardzo dobry znak dla świata metalu. Potwierdza, że tworzący go artyści mają znacznie szersze grono odbiorców w społeczności rockowej, nie ograniczając się wyłącznie do metalowców. Moim zdaniem powinni się tylko cieszyć, że są bardziej rozpoznawalni.
To dość specyficzny komentarz, który można odczytywać wręcz dwuznacznie: czy w związku z tym wykonawcy nominowani tradycyjnie w kategoriach metalowych powinni się czuć gorsi? Czy to oznacza, że Megadeth kolejny raz został postawiony niżej od Metalliki, będąc wskazanym w Best Metal Performance? Dave Mustaine chyba nie myśli w ten sposób i osobiście bardzo cieszy się z docenienia przez amerykańską Akademię.
Poprzednim razem gdy byliśmy nominowani, rozmawiałem z Kennym G i żaliłem mu się, ile razy byliśmy już wyróżniani w ten sposób, ani razu jednak nie udało nam się wygrać. Powiedział mi na to: „Nie przejmuj się, mnie zdobycie pierwszej statuetki zajęło 21 nominacji!”.
Kolejnym posunięciem, które nie przeszło bez echa po ogłoszeniu kandydatów do zdobycia Złotego Gramofonu na 59. ceremonii Grammy, było wystawienie Beyonce w kategorii Best Rock Performance. Zirytowało to samego lidera Disturbed, który walczy o zwycięstwo w tej samej kategorii. Jego zdaniem problemem jest brak głębszego podziału gatunku.
Kiedy spojrzysz na inne gatunki muzyczne, zobaczysz tyle podkategorii i podgatunków. W przypadku rocka - to wszystko, co mamy, więc wszystko trzeba wepchnąć w cztery kategorie. Czy to różnorodne? Zdecydowanie, wręcz za bardzo! Kiedy - z całym szacunkiem - Disturbed i Beyonce lądują w tej samej kategorii, coś musiało pójść nie tak. Nie żebym jej czegokolwiek odmawiał, po prostu gramy zupełnie inną muzykę.
W tej sprawie również zabrał głos Bill Freimuth. Zgodził się, że taki stan rzeczy może budzić pewne wątpliwości, lecz kawałek Beyonce z Jackiem White'em bez wątpienia kopie tyłek.
Wielu artystów - i Beyonce jest tu doskonałym przykładem - czuje znacznie więcej wolności w płynności gatunkowej, robiąc po prostu taką muzykę, jaką chcą. Próbują czegoś nowego i wykorzystują możliwości - w jej przypadku: potęgę bycia gwiazdą, by tworzyć to, na co ma ochotę. Jako fan rocka mam nadzieję, że będziemy wciąż dostawać mnóstwo świetnej muzyki z tego gatunku.
A co Wy sądzicie o ostatnich nominacjach do Grammy?