Def Leppard wypuszcza zwiastun nowego albumu

Mateusz Boronczyk
AKTUALIZACJA 13.03.2020 03.09.2015 16:26
AKTUALIZACJA 13.03.2020 03.09.2015 16:26

Nowy krążek zatytułowany po prostu „Def Leppard” ma ukazać się w listopadzie 2015 roku. Muzycy przy komponowaniu płyty, przyznają się do inspiracji Led Zeppelin, AC/DC i Queen.

Nadchodząca płyta będzie jedenastym studyjnym krążkiem w historii zespołu. „Def Leppard” zostanie następcą wydanego w kwietniu 2008 roku „Songs from the Sparkle Lounge”.

Wokalista Joe Elliott, tłumaczy nazwę albumu i mówi o inspiracjach z jakich czerpali.

Płyta nazywa się „Def Leppard”, bo dokładnie tak brzmi. Nie brzmi jak jakakolwiek konkretna era zespołu. Ma wszystko. Słuchasz go i mówisz: „To brzmi jak Def Leppard”. Słuchasz dalej i stwierdzasz: „To wciąż jest Leppard, ale brzmi odrobinę jak Led Zeppelin czy Queen” czy „Słychać elementy AC/DC czy Crosby, Stills and Nash”. Nie uciekamy od tego, co miało na nas wpływ, gdy dorastaliśmy i tworzyliśmy zespół. To, że robimy taką, a nie inną muzykę, nie oznacza, że nie lubimy niczego innego.

Zwiastun obejrzyjcie poniżej.

Według wokalisty, album został już niemalże ukończony w całości i pozostały jedynie ostatnie szlify. Krążek będzie miał 14 utworów i trwał 55 minut. Muzyk twierdzi, że album będzie bardzo zróżnicowany i znajdą się na nim elementy zarówno lekkie jak i ciężkie.  

Kilka słów o krążku powiedział też gitarzysta Phil Collen.

To prawdopodobnie najbardziej różnorodna rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy. Uważam, że to najlepsza płyta jaką nagraliśmy od czasu „Hysterii”.(...) Album ma najgłośniejsze gitary, jakie słyszałem.

Podobnie twierdzi też Vivian Campbell. Gitarzysta uważa, że według niego, to najlepszy album, jaki stworzyli od 23 lat. W oczekiwaniu na nową płytę Def Leppard, możecie posłuchać jego klasycznych kawałków w zdecydowanie spokojniejszej, kołysankowej wersji.

Joe Elliott powiedział też kilka słów o rozpadzie zespołu. Muzyk jest przekonany, że nie wszystko, co odniosło sukces musi trwać wiecznie.

Kiedy jesteś razem przez 35 lat, kapela może się rozwiązać w przeciągu 20 minut, gdy tylko skończę rozmowę telefoniczną. Wiesz, to mogło sie wydarzyć w przeciągu ostatnich 20 lat, ale nie wydarzyło się. Jesteśmy realistami i zdajemy sobie sprawę, że to wszystko może się kiedyś źle skończyć. Nic nigdy nie kończy się dobrze.(...) My naprawdę mamy ogromne szczęście. Zespół ma już 32 lata, a w tym składzie gramy od 23 lat.

Miejmy jednak nadzieję, że kapela nie planuje szybko się rozpaść i wyda jeszcze wiele następców nadchodzącego „Def Leppard”.

Jak myślicie, nowy album ma szanse przebić poprzednie dokonania zespołu?