Foo Fighters – Sonic Highways
Dave Grohl i jego koledzy z zespołu przyzwyczaili już nas do tego, że raczej słabych płyt to oni nie nagrywają.
Chyba na palcach jednej ręki można by wskazać tzw. utwory wątpliwe, ale to jest przecież kwestia gustu. Pozycja na światowym rynku, uwielbienie fanów i oczekiwania na nowe dźwięki płynące z obozu Foo Fighters mówią chyba same za siebie.
W tym przypadku na uwagę i uznanie zasługuje także pomysł na zrealizowanie płyty. Wspólna zespołowa wycieczka po ośmiu miastach Stanów Zjednoczonych (Austin, Chicago, Los Angeles, Nashville, Nowym Orleanie, Nowym Jorku, Seattle i Waszyngtonie) oraz spotkania z lokalnymi gwiazdami, m.in. muzykami The Eagles, Death Cab For Cutie, czy Cheap Trick, mogą świadczyć o świadomym czerpaniu inspiracji z miejsc, które warto znać i pamiętać z wkładu, jakie wniosły do światowej muzyki. To także lekcja dla przyszłych tekściarzy, że sylaby tworzą się wokół nas...
Wszystkie teksty na tym krążku powstały na podstawie opowieści zaproszonych gwiazd z danego regionu, przy okazji nagrywania płyty. Wystarczył tylko ciekawie porozmawiać i przede wszystkim słuchać innych, by złożyć z tego odpowiednią opowieść.
Moim zdaniem płyta "Sonic Highways" powinna być traktowana nie tylko jako album, który daje nam ponownie ciekawą muzykę opartą na niebanalnej harmonii i mądrze poprowadzonych liniach melodycznych, ale także jako swojego rodzaju paszport i bilet do miejsc, w których niejeden z nas chciałby się znaleźć, by czerpać inspiracje i chłonąć wiedzę, podobnie jak zrobił to Pan Dave. Gratulacje…