Kto naprawdę napisał „Stairway To Heaven”?

AKTUALIZACJA 22.10.2014 22.10.2014 16:05
AKTUALIZACJA 22.10.2014 22.10.2014 16:05

To dopiero początek procesu o kradzież „schodów do nieba”. Pierwsze starcie przegrał Led Zeppelin...

Spadkobiercy Randy’ego Craiga Wolfe’a, znanego jako Randy California - założyciela zespołu Spirit, w czerwcu pozwali Roberta Planta, Jimmy’ego Page’a i ich wytwórnie muzyczne o plagiat. Chodziło o legendarny utwór „Stairway To Heaven”, który rzekomo nie został oryginalnie skomponowany przez członków Led Zeppelin.

Szczegółowym przedmiotem sporu jest intro do „Stairway To Heaven”, które miałoby być skopiowane z pochodzącego z 1968 roku kawałka „Tauron” zespołu Spirit. Led Zeppelin opublikował płytę z przebojem w 1971 roku. Spirit koncertował z Zeppelinami w latach 1968-69. Porównajcie sami:

Randy California przed śmiercią mówił, że zdaje sobie sprawę z kradzieży.

Powiedziałbym, że to zdzierstwo. Ci faceci zarobili miliony dolarów na tym utworze i nigdy nie powiedzieli Dziękujemy”, nigdy nie zapytali Może zapłacimy za to jakieś pieniądze?”. To sprawiło mi spory ból. Może kiedyś ich sumienie spowoduje, że coś z tym zrobią.

Reprezentant strony oskarżycielskiej nie szczędził ostrych słów.

To, co przydarzyło się Randy’emu i zespołowi Spirit jest złe. Led Zeppelin muszą zrobić dobrą rzecz i spłacić należny dług. Spirit zasługuje na uznanie dzięki „Stairway To Heaven” i powinien zająć miejsce na liście autorów najlepszych rockowych przebojów.

Prawnik reprezentujący zespół Led Zeppelin zakwestionował pozew, twierdząc, że sąd w Pensylwanii nie posiada uprawnień do orzekania w tej sprawie. Według niego, artystom przysługuje prawo do uczestniczenia w procesie w Wielkiej Brytanii, a nie w Stanach Zjednoczonych, gdzie odbędzie się rozprawa.

Sędzia Juan Sanchez odrzucił wniosek, jednak zespół Led Zeppelin ma prawo odwołać się ponownie.

To nie jedyne oskarżenia kierowane do brytyjskiej grupy. W ostatnich latach zarzucano im plagiat w sprawie „Whole Lotta Love”, „Babe I"m Gonna Leave You”, „The Lemon Song” i „Dazed and Confused”.

Jak myślicie, coś w tym jest?