Kurt Cobain chciał rozwiązać Nirvanę

Jakub Gańko
AKTUALIZACJA 27.04.2016 27.04.2016 12:53
AKTUALIZACJA 27.04.2016 27.04.2016 12:53

Wpierw lider groził, że zakończy działalność zespołu, następnie Dave Grohl chciał odejść... Co się działo w tej Nirvanie?

Kiedy Courtney Love wyjawiła niedawno, że namawiała zespół swojego męża do niewypuszczania „Smells Like Teen Spirit” jako głównego singla z „Nevermind”, zastanawialiśmy się, jak wyglądałby świat, w którym Nirvana nie osiągnęła takiego sukcesu. Teraz dowiadujemy się, że niewiele brakowało, by zespół nie został rozwiązany przez samego Kurta Cobaina.

Na jego decyzję ponownie miała mieć wpływ Courtney Love - a konkretnie pewien artykuł na jej temat opublikowany przez „Vanity Fair” w 1992 roku. Kurt Cobain zagroził wytwórni Geffen Records, że jeśli nie podejmie prawnych kroków w sprawie publikacji, rozwiąże Nirvanę. Z racji tego, że grupa pracowała wówczas nad „In Utero”, niewiele brakowało, byśmy nie poznali nigdy następcy „Nevermind”...

Już na wstępie wokalista zwrócił się do Davida Geffena z rozbrajającą szczerością:

Cześć, nazywam się Kurt Cobain i jestem wokalistą, gitarzystą i kompozytorem zespołu Nirvana. Zdaje się, że zapewniłem Twojej firmie mnóstwo pieniędzy. No cóż, zajęcie miejsca w trybikach mainstreamowego świata korporacji nigdy nie było moim zamiarem, ale będąc tutaj zdałem sobie sprawę, że jest tu trochę ludzi, którzy są szczerzy, dbają o muzykę i w sumie hołdują podobnym wartościom co ja. Nigdy Cię nie poznałem, bo chyba tak naprawdę nie chciałem. To mój swoisty lęk przed wielkimi szefami.

Muzyk był jednak zmuszony przezwyciężyć swoją fobię, aby przedstawić biznesmenowi naturę problemu, który uderzył bezpośrednio w jego rodzinę. W spornym artykule w „Vanity Fair” była bowiem mowa o tym, że zarówno Cobain, jak i Courtney Love bez przerwy zażywają narkotyki. Zgodnie z jego treścią, Love miałaby przyjmować heroinę nawet w trakcie ciąży, co najbardziej zabolało lidera Nirvany.

To nie jest prawda. Courtney dowiedziała się o dziecku w ciągu pierwszego miesiąca naszej narkotykowej rozpusty. Od tamtego czasu przestała cokolwiek zażywać i regularnie odwiedza lekarza. Specjaliści mówią, że nasze dziecko jest w doskonałym stanie i nie mamy żadnych powodów do niepokoju. Jednak ten artykuł bezczelnie oskarża moją żonę o wszelkiego typu nikczemne paskudztwa. Jeszcze nigdy nie widziałem w żadnym magazynie takiego ukrzyżowania.

Cobain twierdzi w swoim liście, że jedynym celem tej publikacji było szkalowanie Courtney Love i że nie może się z takim stanem rzeczy pogodzić. Zwrócił się więc do Geffena, by podjął odpowiednie kroki wobec jego autorki, Lynn Hirschberg, stawiając mu bezpośrednie ultimatum: albo ona, albo on.

Kocham moją żonę i córkę, której oczekujemy - zbyt mocno, by pozwolić komukolwiek rujnować nasze życia w ten sposób. Obecnie jestem od 18 dni na odwyku i naprawdę nie mogę się doczekać, aż założę rodzinę. W tym momencie: pieprzyć Nirvanę. Nigdy nie przyznałem się do zażywania narkotyków, ponieważ nie chcę, by moi fani podążyli tą drogą. Jesteśmy zdolni pokazać się naszej publice od zdrowej strony, a nasza kolejna płyta będzie co najmniej tak dobra jak poprzednia. Ale jestem zbyt mocno wkurzony tym szmatławym dziennikarstwem i poświęcę wszystko w imię miłości do mojej żony i córki.

Odpowiedź od samego Davida Geffena była utrzymana w bardzo ciepłym tonie. Biznesmen pogratulował parze dziecka i zapewnił, że mogą liczyć na jego wszelkie wsparcie w okresie, który powinien się im kojarzyć wyłącznie z radością. Jednocześnie zapewnił muzyka, że ludzie bardzo szybko zapominają o artykułach tego typu i nie powinien się nimi przejmować.

Historyczny list Cobaina będzie można wylicytować 21 maja 2016 roku w nowojorskim lokalu Hard Rock Cafe. Oczekuje się, że list osiągnie cenę przynajmniej 30 tysięcy dolarów. Organizator aukcji skomentował, że to bardzo ważna część historii muzyka.

Bycie ojcem to niezwykle istotne wydarzenie w życiu każdego z nas. Kurt Cobain brał tę rolę bardzo na poważnie. Frances znaczyła dla niego wszystko. Ten list ukazuje, jak silną był osobą i że bardzo dbał o bezpieczeństwo swojej rodziny. Nirvana była jego życiem przez tyle czasu, lecz był gotów dla niej zrezygnować w imię prywatności najbliższych.

Dave Grohl chciał odejść z Nirvany?

Kryzys wywołany nieprzychylnym artykułem został zażegnany i Nirvana mogła kontynuować prace nad „In Utero”. Wkrótce jednak nad zespołem zawisło inne niebezpieczeństwo, a napięcia pośród jego muzyków miały doprowadzić do utworzenia dwóch obozów: Dave'a Grohla i Krista Novoselica oraz Kurta i Courtney. Paul Brannigan opisał w swojej książce „This Is A Call: The Life and Times of Dave Grohl” sytuację, która prawie doprowadziła do odejścia perkusisty...

W trakcie lotu z Seattle do Los Angeles Grohl podsłuchał rozmowę Cobaina, w której wokalista nazywał go „chu*owym bębniarzem”. Jak dowiedział się chwilę później od Novoselica, liderowi marzyło się, by muzyk grał bardziej w stylu poprzedniego perkusisty Nirvany, Dana Petersa. Zaraz po tych wydarzeniach Grohl zadzwonił do menedżera trasy i stwierdził, że chce odejść.

Chcę po prostu grać pieprzoną muzykę. Nie chcę babrać się w tym całym szaleństwie.

Na szczęście Alex McLeod zdołał uspokoić muzyka i przekonać go, żeby został w zespole. Niestety, jak pokazała nieodległa historia, Nirvanie i tak nie była pisana długa kariera...

Myślicie, że Nirvana wciąż by istniała, gdyby nie samobójstwo Kurta?