Neil Young dokończył koncert mimo braku prądu
Podczas grania "Rockin’ In The Free World" Neil Young stracił zasilanie ze względu na godzinę policyjną, jednak nie przeszkodziło mu to w dokończeniu koncertu.
Koncerty unplugged stały się popularne również za sprawą serii wymyślonej przez MTV. Swoje kultowe występy "bez prądu" zagrała między innymi Nirvana czy Korn. W Polsce zarejestrowano podobny występ grupy Hey, Wilków czy rapera Ostrego. Jednak co innego zaplanowany z góry koncert unplugged, a co innego utrata prądu podczas standardowej imprezy.
Neil Young dokończył koncert mimo braku prądu
Właśnie taka sytuacja spotkała Neila Younga, kiedy grał na festiwalu w Kalifornii z zespołem The Promise Of Real. Co gorsza, stało się to w najmniej odpowiednim momencie, bo podczas wykonywania największego hitu artysty "Rockin’ In The Free World". Impreza jest znana z rygorystycznych zasad, których skrupulatne przestrzeganie odczuł na swojej skórze Young.
Koncerty na festiwalu bezdyskusyjnie muszą kończyć się o 10 wieczorem. O tej porze następuje godzina policyjna, a prąd na scenie zostaje odłączony. Muzyk nic sobie z tego nie robił i po upływie wyznaczonego na koncert czasu, nie przestał grać. Poskutkowało to obiecanym odcięciem zasilania, dzięki czemu artystom udało się wykonać wyjątkową wersję utworu wraz z udziałem publiki, która odśpiewała "Rockin’ In The Free World" bez żadnego problemu.
Zobacz też: Mężczyzna zmarł podczas koncertu Dave Matthews Band