Noel Gallagher’s High Flying Birds – „Chasing Yesterday”

AKTUALIZACJA 03.03.2015 03.03.2015 12:21
AKTUALIZACJA 03.03.2015 03.03.2015 12:21

Starszy z braci Gallagherów nagrał płytę i obronił dobre imię swojej rodziny.

Niezależnie od upodobań muzycznych przyznać należy, iż Noel Gallagher zapisał się w historii rocka lat 90. bardzo wyraźnie. Oczywiście wśród fanów britpopu pojawią się głosy, iż Damon Albarn wraz z Blur nagrywał ciekawsze płyty niż bracia Gallagherowie z Oasis. Wielbiciele rocka wskażą na fenomen Kurta Cobaina, a maniacy ciężkich brzmień krzykną, że ostatnią dekadę XX w. zapamiętać należy poprzez pryzmat „Roots” Sepultury i albumów Pantery. Wśród ikon gitarowego grania sprzed 20 lat wymienić należy także Marilyna Mansona oraz The Smashing Pumpkins. Jak się okazuje Mr. Gallagher ma wiele wspólnego z ostatnimi z wymienionych.

Początek 2015 roku upływa mi w rytm muzyki artystów odzyskujących blask swoich czasów świetności. I tak, z przyjemnością polecam Wam pop-rockowy krążek Billy’ego Corgana i jego Dyń, a także nową płytę Mansona, która pokazuje, że blues też może być industrialny. Podobnie rzecz ma się z „Chasing Yesterday” będącą tematem niniejszej recenzji. Noel Gallagher również przygotował dla swoich fanów kilka pozytywnych zmian. Choć otwierający płytę „Riverman” tego nie zapowiada, to warto poświęcić trzy kwadranse, by zainteresować się tym wydawnictwem.

Początkowe dźwięki na drugim solowym krążku Gallaghera są sporym ryzykiem, gdyż brzmią podobnie do wielkiego hitu Oasis jakim był „Wonderwall”. Na szczęście po kilkunastu sekundach Noel zabiera nas w zupełnie inne rejony muzyczne, niż za czasów grania ze swoim młodszym bratem. Zamiast śpiewać „Today is gonna be the day…” płyniemy z jego melodyjnym wokalem oraz intrygującym pochodem basowym (dźwięki wydobywane na czterech strunach zachwycają w każdym kawałku na tej płycie). Pierwszą ścieżkę na krążku charakteryzuje także piękna gitarowa solówka oraz dźwięki saksofonu. Równie wiele zalet odnaleźć można także w singlowym „In The Heat Of The Moment”. Jak na utwór promujący album przystało, jest bardzo przebojowy, a Noel imponuje w nim swoim wokalem. Listę hitów uzupełniają „You Know We Can't Go Back”, kojarzący się ze stylistyką Queens Of The Stone Age „The Mexican” oraz absolutny faworyt na tym krążku, lekko inspirowany debiutem White Lies – „Lock All The Doors”.

Drugie oblicze Noela Gallaghera na płycie „Chasing Yesterday” jest zdecydowanie bardziej liryczne i melancholijne. W utworze „The Dying Of The Light” brzmi on niczym fuzja dawnego Oasis z Kings Of Leon, a w kilku innych piosenkach ogranicza się on do roli barda, akompaniującego na gitarze i opowiadającego romantyczne historie. Na szczęście w tych prostszych kompozycjach znalazło się wiele smakowitych kąsków – w „The Girl With Xray Eyes” otrzymujemy ciekawie brzmiące gitarowe solo, a „The Right Stuff” został okraszony przepięknymi chórkami Joy Rose oraz nadającą jazzowy klimat partią solową na klarnecie. W refleksyjnym klimacie utrzymany został także drugi singiel, a zarazem ostatni utwór na płycie – „Ballad of the Mighty I”.

Druga płyta wydana pod szyldem Noel Gallagher’s High Flying Birds reprezentuje odmienione oblicze artysty. Słychać w nim charakterystyczne dźwięki wypracowane przed laty, ale nie brakuje inspiracji najnowszymi dokonaniami w gatunku indie rocka. Na „Chasing Yesterday” Gallagherowi udało się znaleźć drogę, na której może odnieść sukces. Może nie tak spektakularny jak w połowie lat 90., ale nie ma się co oszukiwać, iż obecnie trudno o taki boom jak w przypadku britpopu.

Odpowiedzialny za wszystkie kompozycje oraz produkcję Noel powinien być z siebie bardzo zadowolony. Jego młodszy brat, Liam, po rozpadzie Oasis może mu tylko pozazdrościć płyty. Nam natomiast pozostaje sprawdzić jak Noel Gallagher’s High Flying Birds wypadnie w wersji na żywo podczas Orange Warsaw Festival. Przepełniona emocjami muzyka może okazać się nie lada przeżyciem.

Ocena: 3,5/5