Ozzy: Marihuana to tylko liść
Muzyk popiera legalizację trawki, bo wtedy rząd będzie kontrolować hodowców. Dlaczego wokalista doszedł do takiego wniosku?
Kwestia legalizacji marihuany jest nadal palącą sprawą i co rusz pojawiają się kolejne wypowiedzi dotyczące tej sprawy. Jednym z muzyków, który podzielił się swoimi przemyśleniami na te temat, był Anthony Kiedis. Wokalista jest zdania, że każdy nastolatek powinien spróbować trawki. Muzyk sam wychowuje swojego syna Everly'ego i uważa, że palenie jest doświadczeniem, które każdy nastolatek powinien przeżyć, by rozwinąć swoją świadomość.
Również Ozzy Osbourne popiera zalegalizowanie marihuany, które będzie poruszane podczas głosowania w 9 stanach w USA 8 listopada 2016 roku. Tak wyjaśnia swoją decyzję:
To tylko liść, więcej trucizny jest w tytoniu. Pozytywną sprawą dotyczącą legalizacji jest fakt, że ludzie, którzy hodują nielegalnie marihuanę mają gdzieś to czego używają do nawożenia. Mój bliski przyjaciel palił to każdego dnia i umarł od najgorszego raka gardła. Jednak, gdyby ta kwestia była regulowana przez rząd, mieliby narzucone limity: nie możesz tego mieszać z tamtym... Dzięki temu byś nie chorował.
Te przemyślenia wpłynęły również na jego decyzję, żeby skończyć ze wszelkimi nałogami:
Nie piłem, nie brałem narkotyków i nie paliłem od prawie 4 lat. Nie chcę umrzeć tak wcześnie. Wszyscy kolesie, z którymi piłem już nie żyją.
Choć Ozzy Osbourne nie jest zadowolony z bycia trzeźwym, to jednak nie chce się upijać, bo wie jakie są konsekwencje. Ostatnio muzyk postanowił walczyć z kolejnym swoim uzależnieniem - seksoholizmem.
Wszystko zaczęło się w momencie, gdy świat obiegła informacja, że po 33 latach wspólnych latach Ozzy i Sharon postanowili się rozejść. Żona wokalisty dowiedziała się, że prowadził on podwójne życie romansując z Michelle Pugh. Sharon postanowiła zatem wyleczyć Ozzy'ego z seksoholizmu wysyłając go na terapię.
Podzielacie zdanie Ozzy'ego dotyczące marihuany?