Piekło klasy B schodzi na ziemię w filmie „Deathgasm”
Życie nastolatka jest ciężkie. Staje się jeszcze trudniejsze, gdy jest się fanem metalu. Swoje apogeum osiąga, gdy przypadkowo przywołuje się piekielne moce, które opanowują całe miasto. O tym opowiada właśnie „Deathgasm”.
Nowozelandzki film to kino klasy B spod znaku gore, gdzie krew rozległymi pasmami ozdabia ściany, a kolejne członki ciała spadają z głuchym dźwiękiem na ziemię.
Obraz opowiada historię młodego Brodiego, fana metalu i outsidera, dla którego liceum to piekło wypełnione popularnymi nastolatkami i cheerleaderkami. Światełkiem w tunelu jest kumpel bohatera, Zakk, który tak samo jak on uwielbia ciężkie granie. Razem z dwójką kolejnych znajomych zakładają zespół i gnieżdżą się w jednym z garaży na nudnych przedmieściach.
Z czasem odkrywają kartkę z zapisem muzyki, która jeżeli zostanie odegrana ma przynieść muzykom potężną moc. Niestety, ale z wielką siłą idą wielkie problemy i bohaterowie przyzywają jednocześnie demona Aelotha. Mieszkańcy miasteczka zostają opanowani przez piekielne moce i przemieniają się w psychopatycznych morderców. Nie pozostaje nic innego, jak konieczność uratowania świata.
Brzmi źle? Absurdalnie? Niczym z najtańszego horroru? Tak właśnie jest i to jest w tym najlepsze. Zobaczcie najnowszy zwiastun „Deathgasm”:
Przedstawiamy również garść fotosów z filmu:
„Deathgasm” utrzymany jest w konwencji obrazów znanych z ery VHS. Nawiązuje do wszystkiego tego, co kiczowate i kampowe. Jason Lei Howden, reżyser tego utrzymanego w złym guście dzieła, opowiada o kryjących się za nim inspiracjach:
Chciałem zrobić utrzymaną w starym stylu komedię gore. Jestem fanem kina grozy, dlatego denerwuje mnie ciągła obecność na ekranach filmów found-footage o nadnaturalnych mocach. Co drugi tytuł charakteryzuje się tanią, roztrzęsioną pracą kamery. Chciałem stworzyć coś w duchu „Martwicy mózgu”, „Powrotu żywych trupów”, czy „Toksycznego mściciela”. Chodzi o śmiech i zabawę. Uwielbiam filmy o grupie przegrańców, która nagle musi uratować świat.
Reżyser dodaje, że gatunek kina grozy uważa za kultowy i ponadczasowy. Jak podkreśla często widuje się, aby ktoś nosił koszulkę „Martwego zła”, a rzadko kiedy, żeby miał na sobie T-shirt „Operacji Argo”.
„Deathgasm” miał premierę w marcu 2015 roku. 2 października 2015 będzie dostępny na VoD, zaś na początku 2016 roku trafi na DVD i Blu-ray.
Jeżeli lubicie filmy, które nawiązują do ciężkiego grania, to powinniście zainteresować się m.in. obrazem o pogoni za Larsem Ulrichem, czy o kobietach metalu.
Macie zamiar obejrzeć „Deathgasm”?