advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Uczestnik Fyre Festivalu pozywa Netflixa

AKTUALIZACJA 10.09.2019 10.09.2019 13:38
AKTUALIZACJA 10.09.2019 10.09.2019 13:38

Historia, która nie chce przestać dawać.

Austin Mills twierdzi, że twórcy dokumentu nielegalnie wykorzystali jego nagranie z festiwalu. Film trafił na platformę streamingową na początku tego roku i opowiedział historię Fyre Festivalu. Muzycznego festiwalu, który miał być wydarzeniem marzeń dla każdego instagramowego influencera. Niestety okazało się, że festiwal był kompletną porażką bez potwierdzonych muzyków, noclegów i jedzenia. A uczestnicy, którzy mieli pławić się w luksusie, musieli walczyć o miejsce do spania i smutne racje żywnościowe.

Jeden z uczestników Fyre Festivalu twierdzi, że producenci dokumentu wykorzystali bez jego pozwolenia 15-sekundowy klip, który pokazywał zszokowanych fanów przyjeżdżających na pole namiotowe.

Przeczytaj także

Netflix z kolejnym pozwem

Dla twórców dokumentu pozwy to już chleb powszedni, ponieważ jest to już trzecia sprawa, jaką im założono. Wcześniej Clarissa Cardenas, kolejna uczestniczka wydarzenia, również zarzuciła twórcom filmu wykorzystanie jej nagrania bez zezwolenia.

Fuck Jerry, firma, która stała za stworzeniem dokumentu to również agencja, która była odpowiedzialna za przygotowanie promocji Fyre Festivalu. Od momentu premiery dokumentu wielu dziennikarzy zarzucało Fuck Jerry ukrywanie i umniejszanie swojej roli w tworzeniu festiwalu, który ostatecznie nigdy nie doszedł do skutku.

Przy okazji, jeśli macie 12 milionów dolarów, które leżą u was odłogiem, możecie kupić sobie wyspę, na której kręcono legendarny film promocyjny o Fyre Festivalu.

Zobacz także:  Dzieciaki z filmu "To: Rozdział 2" chcą za 25 lat stworzyć remake produkcji