Łąki Łan wystąpił w Warszawie [RELACJA]

Aleksandra Degórska
AKTUALIZACJA 20.06.2021 20.06.2021 22:02
AKTUALIZACJA 20.06.2021 20.06.2021 22:02

Co to dużo pisać - Łąki Łan to jeden z najlepszych koncertowych kapel w naszym kraju. Kolejny raz potwierdził, że dosłownie każdy będzie się dobrze bawić na koncercie tej kapeli.

Łąki Łan

18 czerwca 2021 w warszawskim parku Sowińskiego wystąpił Łąki Łan. Wszyscy stęsknili się za koncertami - i widownia i sami muzycy, dlatego zabawa podczas piątkowego koncertu była przednia! Przez prawie 2 godziny w bardzo wysokiej temperaturze cały amfiteatr tańczył do upadłego!

Polecamy

Łąki Łan wystąpił w Warszawie [RELACJA]

Występ Łąki Łan wystartował tuż po 20:00, gdy temperatura nieco opadła, chociaż i tak tego dnia było wyjątkowo gorąco. Mimo tego, że koncert miał być siedzący, to od pierwszego dźwięku wszyscy fani wstali i nie usiedli już ponownie. Dało się wyczuć, że widownia jest spragniona koncertu i muzyki ulubionej kapeli. Zresztą sam perkusista wyznał, że artyści stęsknili się za widownią bardziej niż za sobą.

Koncert rozpoczął się od piosenki "Bombaj" z płyty "Syntonia". Łatwo się domyślić, jak publika zareagowała na ten utwór - szaleństwo to mało powiedziane. Praktycznie przez cały czas występu wszyscy tańczyli - mali i duzi, a maluchów z rodzicami było naprawdę sporo.

Na koncercie nie zabrakło znanych hitów, jak "Jammin'", "Lovelock", "Selawi", ale też kapela zagrała piosenki z ostatniej płyty zatytułowanej "Raut". Z tego krążka usłyszeliśmy chociażby kawałki "Lass", "Raduj się kto może" czy "Ibiza". Trzeba przyznać, że nowe utwory fajnie wpleciono między stare hity, dzięki czemu koncert był bardzo spójny i od początku do końca dobry. Paprodziad nie musiał zachęcać ludzi do tańczenia czy śpiewania - wystarczyło dać fanom mikrofon, by się okazało się, że słuchacze mają naprawdę mocne głosy. Koncert trwał prawie 2 godziny, a na bis usłyszeliśmy epickie "Selawi" czy "Pola ar" i tradycyjnie zostaliśmy obrzuceni sztucznymi kwiatami z recyklingu. Chociaż człowiek już opadł z sił, w końcu odzwyczailiśmy się od ciągłego skakania, impreza rozkręciła się tak, że nikt nie chciał wychodzić z amfiteatru, gdy w końcu muzycy zeszli ze sceny.

Przyznam się, że już zapomniałam, jak wygląda tłum skaczący pod sceną w ten sam rytm. Zapomniałam, jak to jest zedrzeć sobie głos, uśmiechać się do obcych osób, które dobrze się bawią na koncercie i zapominają o całym, bożym świecie. Widziałam już kilka koncertów Łąki Łan i nigdy się nie zawiodłam, a nawet gdyby to był średni występ, to i tak wszyscy bawiliby się świetnie, bo tak są głodni koncertów. W tym momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo człowiek lubi przebywać z innymi, którzy tak jak Ty uwielbiają koncerty. Jest pewna interakcja, uczucie, że przynależysz do tej grupy i czujesz się z tym dobrze. Nie jesteś samotny, z głośników płynie fajna muzyka, przytulasz się z nieznajomymi (na prośbę Łąki Łan, który zawsze na koncertach do tego zachęca) i jedyne o czym marzysz, to żeby w końcu skończyły się te upały. Oprócz dobrej muzyki, nic mi w życiu nie potrzeba...