Karolina Woźniak
02.06.2019 12:31
Karolina Woźniak
02.06.2019 12:31

The Raconteurs to rockowa grupa muzyczna, która powstała w 2005 roku, a ostatni album nagrała trzy lata później. Pod koniec 2018 roku zespół wydał dwa nowe single, a fani oszaleli ze szczęścia. Pojawiła się masa pytań, ale nie dostarczono wtedy jeszcze żadnych konkretnych odpowiedzi. Niedługo potem okazało się, że najnowsza płyta The Raconteurs "Help Us Stranger" pojawi się 21 czerwca 2019 roku, a wcześniej zobaczymy ich na Orange Warsaw Festival.

The Raconteurs na Orange Warsaw Festival

To już 12. edycja tego popularnego festiwalu, który odbywa się na Torach Wyścigów Konnych na Służewcu. W tym roku wydarzenie trwało dwa dni, od 31 maja do 1 czerwca 2019 roku. To właśnie drugiego dnia festiwalu wystąpiła grupa The Raconteurs. Ten dzień był zdecydowanie bardziej rockowy. Zespół wyszedł na scenę chwilę po godzinie 21:00, a publiczność zwariowała już przy pierwszych dźwiękach. Koncert rozpoczęli utworem "Consolers of the Lonely", który pochodzi z albumu o tym samym tytule, wydanym w 2008 roku. Dalej ze sceny wybrzmiały dźwięki utworu "Level", który był pierwszym singlem promującym album "Broken Boy Soldiers". Wszyscy jednak z niecierpliwością czekali na najnowsze utwory zespołu.

W połowie koncertu ze sceny wybrzmiał jeden ze świeższych kawałków "Now That You're Gone". Tłum oszalał i wszyscy śpiewali razem z wokalistą. "Now That You're Gone" to jeden z utworów, który promuje pierwszy od 11 lat album zatytułowany "Help Us Stranger". Zaraz po tej piosence tłum usłyszał "Sunday Driver" i "Help Me Stranger". 

To jednak nie wszystko, co zespół miał do zaprezentowania. Pod koniec koncertu zrobiło się naprawdę gorąco. Przedostatnim numerem, jaki zespół zaprezentował, był "Salute Your Solution" - pierwszy singiel zespołu z płyty "Consolers of the Lonely". Piosenka została wykorzystana nawet do gry "Call of Duty: Advanced Warfare". Publiczność kompletnie zwariowała, kiedy usłyszała wstęp do "Steady As She Goes". Tłum skakał, śpiewał. Były piski, krzyki i prawdę mówiąc ciężko było się opanować ze szczęścia. Jack White razem z Brendanem Bensonem porwali wszystkich i rozgrzali widzów do czerwoności.

W trakcie koncertu Jack White nawiązywał kontakt z publicznością. Powiedział nawet, że mimo, że to nie on głównie śpiewa w tym zespole, ma nadzieję, że zapamiętamy go aż do śmierci. O to muzyk może się nie martwić... Z pewnością zapamiętamy nie tylko ten koncert, ale także charyzmatycznego Jacka White'a. 

Karolina Woźniak Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku