Metallica - i ch*j!
James Hetfield bardzo upodobał sobie ten polski wulgaryzm. Nie wierzycie? Zobaczcie poniższą kompilację.
Tytuł tego artykułu mógłby stanowić typową odpowiedź przeciętnego metalowca na pytanie „Jakiej muzyki pan słucha?”. Ale nie, wcale nie o słuchaczy chodzi, a samego Jamesa Hetfielda, który najwyraźniej rozkochał się w wulgarnej części języka Kochanowskiego. Nie żebyśmy się dziwili - język polski jest pod tym względem wybitnie rozbudowany.
Nie to co w angielskim, gdzie wszystko ogranicza się w zasadzie do rozmaitych kombinacji z użyciem prostego „fuck”. Skąd wokalista Metalliki dowiedział się o istnieniu słowa „ch*j”? M.in. ze spotkania z fanami przed koncertem w Chorzowie w 2004 roku. Zostało to uchwycone na poniższym wideo. Ostrzeżenie, że w Polsce jest ono uznawane za bardzo brzydki wyraz, nie pomogło.
Hetfield jak na złość włączył je do swojego codziennego słownika koncertowego - bo nie chodzi wcale tylko o występ we francuskim Nimes z 2009 roku, w którym polski wulgaryzm ubarwił wykonanie klasycznego „Blackened”. Takich incydentów było znacznie więcej, o czym przekona Was poniższa kompilacja. Padało już i na koncercie z orkiestrą symfoniczną, jak i na Rock am Ring w 2008 roku.
Polscy fani wszystko pamiętają i wyłapali każde pozdrowienie swojego kraju z ust Jamesa Hetfielda - nawet jeśli przyjęło ono tak nietypową formę... Również Robert Trujillo zaszpanował znajomością piastowskiego wokabularza. Przekonajcie się z ostatniej sceny poniższego wideo:
To nie pierwszy raz, kiedy Metallica została tak ewidentnie powiązana z klasycznym dla polskich blokowisk i ich murów słownictwem. Utwór „So What” doczekał się swego czasu polskojęzycznego coveru pt. „I ch*j”. Tłumacze często powtarzają, że tłumaczenie może być - jak kobieta - albo wierne, albo piękne. Wolimy nie wnikać, co zaważyło na nim w tym przypadku... Uwaga! Muzycy rzucają mięchem.
A jakie jest Wasze ulubione polskie słowo?