Smash Mouth zagrał koncert w trakcie pandemii. Ich wokalista: "je*ać koronawirusa"
W USA już ponad 5 milionów osób jest zakażonych koronawirusem, a ponad 160 tysięcy osób z jego powodu zmarło. Dlatego też nikogo nie powinno dziwić, że około 250 tysięcy motocyklistów pojawiło się na imprezie Sturgis Motorcycle Rally, podczas której grał m.in. Smash Mouth.
Sturgis Buffalo Chip to 10-dniowy festiwal, podczas którego są motocyklowe pokazy, wystawiają się salony tatuażu, a także inne ciekawe atrakcje i zabawy - wśród nich występy muzyczne. W tym roku imprezę uświetnili m.in. Smash Mouth, Trapt, Buckcherry, Drowning Pool, Night Ranger, Reverend Horton Heat, Lit, 38 Special, Quiet Riot oraz Big Skillet.
Smash Mouth zagrał ogromny koncert w trakcie pandemii
Przed koncertem organizatorzy Buffalo Chip zachęcili uczestników do tego, aby przestrzegali zasad ustalonych przez amerykański urząd ds. chorób zakaźnych. Sami zapewniali, że na terenie całego parku rozstawione będą pojemniki z płynem do dezynfekcji, a każdy gość imprezy będzie musiał mieć na sobie maseczkę, aby wejść do amfiteatru.
Czasami jednak koncert Smash Mouth jest ważniejszy od zachowania zdrowego rozsądku, więc w niedziele wieczorem trudno było szukać osób odzianych w maseczki, czy zachowujących odpowiedni dystans między innymi uczestnikami imprezy.
A co na to sam zespół? Może artyści poprosili ludzi o zachowanie norm bezpieczeństwa? Nie - wręcz przeciwnie. Frontman zespołu, Steve Harwell, był bardzo podekscytowany ogromną ilością uczestników koncertu, więc w trakcie występu powiedział mądre słowa:
Jesteśmy tu wszyscy razem! Je*ać tego koronawirusa i inne g*wna!
Trzymajcie się ciepło w tej Ameryce.