Wokalista Maroon 5 stwierdził, że obecnie "nie ma już zespołów"
"Kiedyś to były zespoły, a teraz to już ich nie ma" - Adam Levine (parafraza, 2021).
Lider Maroon 5 twierdzi, że "nie ma już zespołów"
Adam Levine, wokalista Maroon 5, juror amerykańskiego "X-Factor" i wydziarany ekshibicjonista (widzieliście nagranie z koncertu, na którym by się nie rozebrał?) stwierdził ostatnio, że jego zdaniem "nie ma już zespołów". Artysta rozmawiał niedawno z Zane'em Lowe'em z Apple Music, któremu powiedział "nie ma już zespołów. Moim zdaniem to jest wymierający gatunek".
Levine pogadał z żurnalistą Apple Music z okazji premiery nowego singla "Beautiful Mistakes", który wokalista nagrał w towarzystwie raperki/wokalistki Megan Thee Stallion. Panowie poruszyli wiele tematów związanych z obecną koniunkturą w muzyce popularnej.
Lider Maroon 5 trochę się rozczulił podczas rozmowy o "starych, dobrych czasach", mówiąc dziennikarzowi, że niedawno przypominał sobie kapele z początku XXI wieku i trudno było mu się powstrzymać od nostalgicznego "kiedyś to było, teraz to nie ma":
Patrzysz w przeszłość i się śmiejesz. Ostatnio pokazywałem nasze stare klipy mojej córeczce. Oglądasz te stare nagrania, słuchasz tych starych kawałków... Puszczałem jej zwłaszcza Avril Lavigne. Stary, kawałek "I'm With You"? Ciary i łzy. To szalone, bo pamiętasz to wszystko w inny sposób. Serio - teraz puszczam sobie stare kawałki i kiedyś było to dla mnie normą. Słuchałem ich, bo leciały w radiu. Dopiero po latach odkryłem, dlaczego one były tak popularne i co sprawiało, że są tak dobre.
To akurat całkowicie rozumiemy i sympatyzujemy - dobry banger od Avril Lavigne to jednak dobry banger od Avril Lavigne. Takich już po prostu nie robią - tak samo, jak zespołów, które według Levine'a są wymierającym gatunkiem:
To interesujące, bo jak wychodził pierwszy krążek Maroon 5, to wokół nas było mnóstwo innych zespołów. Moim zdaniem to już nie ma zespołów. Serio, to sprawia, że jest mi przykro, ale kiedyś one istniały. Teraz ich już nie ma, są wymierającym gatunkiem. Znaczy no... jest ich na pęczki, ale nie są w światłach reflektorów, czy w świecie popu. Chciałbym, żeby zespoły wróciły.
Żeby nie było - Levine trochę racji ma. W 2002 roku, kiedy to na rynku pojawił się debiutancki krążek Maroon 5, na listach przebojów królowały zespoły pokroju Linkin Park, Limp Bizkit, czy P.O.D, które sprzedawały swoje płyty w milionach egzemplarzy.
Jednak czy jego grupa jest w ogóle dobrym przykładem "zespołu"? W końcu Maroon 5 zmieniało swój skład w takim tempie, że Dave Mustaine z Megadeth mógłby być zazdrosny, więc raczej nie pasuje do archetypicznej "niezmiennej grupy przyjaciół, która gra muzykę".
Oprócz tego mamy jeszcze sukcesy komercyjne Coldplaya, Fall Out Boya, Kings of Leon, Arctic Monkeys, Black Keys, czy cięższych grup pokroju Ghosta, Bring Me The Horizon, a nawet tej nieszczęsnej Grety Van Fleet. Te wszystkie zespoły zdają się przeczyć jego tezie.
Nie mniej, lider pop-rockowej grupy poruszył interesujący temat. Myślicie, że zespoły faktycznie wymierają? Dajcie znać w poniższej sondzie: