Aplikacja z Google Play naciągała użytkowników na 1000 zł
Instalujesz aplikację, która jest Ci akurat potrzebna, uruchamiasz ją na swoim smartfonie, a kilka dni później z Twojego konta znika 1000 zł. To nie fikcja, tylko rzeczywistość, na jaką można było trafić w sklepie Google Play.
Zarówno Google, jak i Apple chwalą się, że bardzo uważnie sprawdzają wszystkie aplikacje przed udostępnieniem ich w swoich sklepach. Ma to zapobiec pojawianiu się w nich złośliwego oprogramowania i zapewnić bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom.
Nie zawsze jednak te mechanizmy się sprawdzają – i mową tu zarówno o świecie Androida, jak i iOS. Obaj producenci zaliczali spektakularne wpadki, zawodząc zaufanie swoich klientów. Wypracowane mechanizmy analityczne – zazwyczaj zautomatyzowane – można bowiem, jak zaprezentowano wielokrotnie, po prostu oszukać.
Przekonały się o tym osoby, które potrzebowały aplikacji do rozpakowania pliku ZIP – niewinny z pozoru program narzędziowy przysporzył im nie lada kłopotu. Pobrano go ponad milion razy.
Aplikacja z Google Play naciągała na roczną subskrypcję w wysokości 1000 zł
Program został już usunięty ze sklepu Google – był jednak na nim dostępny przez niemal dwa miesiące.
Użytkownicy, którzy chcieli z niego korzystać, musieli zgodzić się na warunki licencji. Wielu robiło to w pośpiechu, chcąc po prostu dostać się do zawartości pliku, nie czytali więc wszystkich postanowień umowy.
Zobacz także: >> Aplikacja z App Store okradała użytkowników iPhone’ów <<
A w niej znajdowała się informacja, że korzystanie z aplikacji oznacza zgodę na wykupienie odnawiającej się subskrypcji w wysokości 1000 zł na rok. Opłata naliczana była 3 dni po zainstalowaniu programu, a więc zazwyczaj w chwili, gdy użytkownik nie pamiętał już nawet, że skorzystał jednorazowo z aplikacji do obsługi archiwów.
Warto pamiętać, żeby szczegółowo czytać warunku umowy licencyjnej – może się okazać, że zawarte w niej zapisy będą w stanie nieźle nas zaskoczyć. I to nie tylko w negatywnym znaczeniu – po internecie krążą legendy o twórcach oprogramowania, którzy w EULA umieścili zapis o 1000 dolarów nagrody dla pierwszej osoby, która się o nie u nich upomni. Na szczęśliwego śmiałka czekali ponoć kilka dobrych lat.