Apple chce ładować na odległość

Michał Tomaszkiewicz
AKTUALIZACJA 01.02.2016 01.02.2016 15:56
AKTUALIZACJA 01.02.2016 01.02.2016 15:56

W 2017 roku Apple chce umożliwić bezprzewodowe ładowanie iPhone'ów i iPadów nie wymagając przy tym zbliżania urządzeń do stacji bazowej.

Celem Apple jest stworzenie systemu, który pozwoli na ładowanie urządzeń mobilnych znajdujących się w odległości kilku metrów od nadajnika. Rozwiązania używane do tej pory wymagają bezpośredniego kontaktu telefonu ze stacją bazową. Ładowanie indukcyjne stosowane w Apple Watch działa, gdy gadżet znajduje się nie dalej niż kilka milimetrów od podstawki.

Z identycznymi problemami borykają się inni producenci - ładowanie bezprzewodowe, obecne w telefonach wyższej klasy, wymaga bezpośredniego kontaktu z nadajnikami. Smartfon musi znajdować się na macie indukcyjnej, aby energia mogła być dostarczana do akumulatorów.

Korporacja pracuje razem z partnerami z USA oraz Azji nad opracowaniem technologii rozwiązującej problem dużych strat energetycznych podczas bezprzewodowego przesyłania prądu na większe odległości. Trafiłaby ona do iPhone'ów i iPadów.

Wprowadzenie opcji ładowania bezprzewodowego na dłuższy dystans dałoby Apple przewagę konkurencyjną nad bezpośrednimi rywalami na rynku smartfonów, umożliwiłoby także utrzymanie wizerunku producenta stawiającego na innowacje. Apple próbowało już znaleźć sposób na wygodniejsze bezprzewodowe ładowanie smartfonów: w 2010 roku opatentowano używanie komputerów iMac jako huba, co pozwalało na osiągnięcie promienia działania wynoszącego 1 metr.

Korporacja próbowała podejść do zagadnienia z innej strony, starając się stworzyć aluminiową obudowę smartfonu, która nie blokowałaby fal radiowych i mniej zakłócała transmitowany sygnał. W oficjalnych wypowiedziach pracownicy Apple prezentowali brak zainteresowania technologią bezprzewodowego ładowania, która wymaga bliskiego kontaktu ze źródłem energii.

Co nie udało się do tej pory gigantom, osiągnął start-up z Ukrainy. XE to system, który pozwala na ładowanie wyposażonego w odpowiedni case iPhone'a 6(S) i 6(S) Plus z odległości sięgającej 5 metrów.

Sekret tkwi w opanowaniu generującego małe straty sposobu na przesyłaniu energii bezpośrednio do miejsca, w którym znajduje się telefon. Duża w tym rola dodatkowej obudowy, zawierającej wbudowany akumulator oraz komunikującej się ze stacją bazową.

Ta zaczyna działać tylko wtedy, gdy wykryje w swoim zasięgu iPhone'a umieszczonego w obudowie XE. Po zweryfikowaniu, czy telefon znajduje się wśród urządzeń wskazanych do ładowania, określana jest dokładna lokalizacja smartfona w przestrzeni, po czym transmiter kierowany jest dokładnie w tym kierunku.

Obudowa XE działa jako bufor pomiędzy stacją ładującą a akumulatorem telefonu: case wyposażony jest w baterię, która dopiero po pełnym naładowaniu przekazuje energię do smartfona. Potrzeba kilku takich cykli, aby w pełni naładować iPhone'a. XE podaje, że bezprzewodowe naładowanie smartfona Apple trwa dwa razy dłużej niż uzupełnianie energii przez tradycyjny kabel.

Co myślicie o bezprzewodowym ładowaniu o zasięgu kilku metrów?