Drony idą na wojnę
USA i Rosja pokazały drony opracowane z myślą o zastosowaniach militarnych. DARPA postawiła na prędkość i autonomiczność działania, rosyjskie UIMC na siłę ognia: ich konstrukcja wyposażona jest w wyrzutnię rakiet.
Wygląda na to, że drony czeka obiecująca przyszłość. I to nie tylko w rozrywce, chociaż trzeba przyznać, że wyścigi zdalnie sterowanych pojazdów to spektakularne widowisko: najnowsze trendy to wcielenie ich do struktur wojskowych.
DARPA, zajmująca się w USA pracami nad nowymi technologiami, pochwaliła się stworzeniem drona, który rozwija w locie prędkość 75 km/h (w przypadku kierowania zdalnego przez operatora). Do tego sprzęt może działać samodzielnie – udźwig, jakim dysponuje, wystarcza do przenoszenia zestawu czujników, w tym LIDARu i sonaru, i komputera sterującego.
Autonomiczne przemieszczanie się w strukturach symulujących ciasne korytarze z przeszkodami nie wygląda szczególnie widowiskowo, trzeba jednak brać pod uwagę, że to wstępna wersja technologii – a to tłumaczy te kilka nagranych momentów bliskich spotkań z przeszkodami.
Nieco inne podejście zaprezentowali Rosjanie z UIMC, którzy zdecydowali się wyposażyć swojego drona w wyrzutnię rakiet i pochwalili się strzelaniem do celów testowych.
Uzbrojony po śmigła pojazd może być sterowany przez operatora z odległości 5 km, zapas energii w akumulatorze wystarcza na 20 minut pracy. Po zbliżeniu się do celu i przybraniu odpowiedniej pozycji (pancerz czołgu jest najmocniejszy z przodu; z boku, z tyłu i z góry łatwiej go przebić) dron może wystrzelić przeciwpancerną rakietę bez narażania na niebezpieczeństwo kierującego sprzętem żołnierza.
Wygląda na to, że pokazana w USA wyspecjalizowana broń unieruchamiająca i przechwytująca drony może przydać się szybciej, niż wszyscy sądzili.
Która z militarnych dronów robi większe wrażenie?