FlexGate - Apple próbuje zamieść kolejną aferę pod dywan
Kolejni użytkownicy najnowszych MacBook’ów Pro raportują problemy z ekranem. Wszystko wygląda na to, że to wada konstrukcyjna laptopów, jednak Apple cały czas się do tego nie przyznaje.
Apple, niesławne z konstrukcyjnych problemów ze swoimi urządzeniami, znów ma poważne problemy. W grudniu 2017 informowaliśmy, że kalifornijski gigant celowo spowalniał starsze iPhone’y, nie informując o tym użytkowników. Głośna też była afera BendGate, która wybuchła po premierze iPhone 6 oraz 6 Plus. Na początku marca 2019 okazało się, że Apple musi sobie poradzić z kolejną aferą, która otrzymała przydomek FlexGate.
FlexGate - ale o co chodzi?
W 2018 roku w internecie zaczęły pojawiać się pierwsze doniesienia o tym, jakoby MacBooki Pro z 2016 i 2017 roku miały problemy z ekranami, polegające na nierównym ich podświetleniu spowodowanym ciągłym otwieraniem i zamykaniem pokrywy komputera. Na filmie widać, jak dokładnie objawia się ta wada.
Apple nigdy nie przyznało się, że problemy z ekranem wynikają z wady konstrukcyjnej, a co za tym idzie za jej naprawę musimy zapłacić. Autoryzowany serwis Apple wycenia to na ok. 600$, bo felerna taśma, która powoduje problem jest na stałe przymocowana do ekranu.
Apple po cichu naprawiło problem
Na dzień 11 marca 2019 Apple nie przyznało się, że problemy z ekranami wynikają z wady konstrukcyjnej. Co ciekawe jednak, jak odkryli pracownicy iFixIt podczas rozbierania MacBooka Pro z 2018 roku, taśma, powodująca problemy z ekranem jest w nowym modelu o 2 mm dłuższa. Wydaje się prawdopodobne, że jej długość mogła mieć wpływ na występowanie usterki, o której z pewnością Apple wie.
Na razie jeszcze za wcześnie aby wyrokować, czy zmiana konstrukcji MacBooka Pro sprawi, że problemy z podświetleniem ekranu znikną. Może jednak się okazać, że tak.