Gdzie Google nie może, tam owcę poślą
Nie mogąc doczekać się wizyty samochodów Google Street View, mieszkańcy Wysp Owczych wzięli sprawy w swoje ręce. Tak powstał projekt Sheep View 360 – rejestracja dookólnych zdjęć za pomocą owiec hasających sobie wolno po wyspach.
Owce są – zaraz obok krajobrazów – największym skarbem narodowym Wysp Owczych (nazwa nie wzięła się znikąd). Populacja tych sympatycznych zwierząt jest 2 razy większa niż ludzi, jest to ponadto jedyne miejsce na świecie, gdzie owce żyją wolno i poruszają się bez ograniczeń.
Tereny te jednak jak na razie są pomijane przez Google przy przygotowywaniu zdjęć Street View, pokazujących wygląd danej okolicy w Google Maps. Boli to mieszkańców – a szczególnie lokalną izbę turystyczną – którzy chcieliby chwalić się przed całym światem widokami oglądanymi na co dzień.
Najpierw powstała petycja, w której mieszkańcy Wysp Owczych domagali się wizyty kamer Google’a. Gdy nie zakończyła się powodzeniem, stworzyli konkurencję o nazwie Sheep View 360 i rozpoczęli dokumentowanie piękna okoliczności przyrody na własną rękę.
Przekonanie owiec do współpracy nie było łatwą sprawą, twórcy projektu przekonują jednak, że żadne zwierzę nie ucierpiało podczas nagrywania materiałów. Straty w sprzęcie występowały.
Zdjęcia Sheep View 360 robione są co minutę przez kamerę umieszczoną na grzbiecie pasącej się owcy. Aparat przymocowany jest do specjalnej opaski, na której znajdują się także ogniwa słoneczne służące do zasilania kamery – w ten sposób obrazy mogą być zbierane przez cały dzień.
Wyspy Owcze pokazały także film 360, pokazujący widoki z grzbietu owcy. Widzowie mogą do woli rozglądać się we wszystkich kierunkach.
W Polsce nie musimy posuwać się do tak oryginalnych metod przyciągnięcia uwagi Google – gigant odwiedził nawet Zamek Królewski ze specjalną wersją kamery, przystosowaną do robienia zdjęć we wnętrzach.
Wolicie Sheep View czy Street View?