Google straszy pokazując wyniki wyszukiwania po wprowadzeniu „ACTA 2.0”. „Miasto duchów”
Google przygotowuje się na wprowadzenie europejskiej dyrektywy o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym i eksperymentuje zmiany, jakie będzie musiał wprowadzić w pokazywaniu wyników wyszukiwania. Pokazał nawet zrzuty ekranu.
Nowe europejskie prawo zostało przez przeciwników nazwane „ACTA 2.0” w wyniku kontrowersji, które wzbudza. Aktywiści – a także coraz częściej wielkie internetowe marki – rysują czarną wizję przyszłości po wprowadzeniu w życie przepisów, których zadaniem ma być według pomysłodawców zapewnienie pełniejszej ochrony właścicielom praw autorskich.
Wątpliwości budzą szczególnie dwa artykuły – jedenasty i trzynasty. Pierwszy z nich, nazwany „podatkiem od linków”, stanowi że nawet zwykłe podanie odnośnika do artykułu w sieci wraz z tytułem i fragmentem tekstu jest wykorzystaniem utworu, na co trzeba wykupić od wydawcy licencję.
Artykuł 13. Z kolei nakłada na wszystkie strony internetowe obowiązek aktywnego monitorowania pojawiających się w ich zasobach treści – także wtedy, gdy są one zamieszczane przez użytkowników. Zanim więc portal będzie mógł upublicznić zamieszczany na nim komentarz, zdjęcie czy film, będzie musiał najpierw sprawdzić, czy przypadkiem nie narusza on prawa autorskiego.
Google pokazał wyniki wyszukiwani zgodne z „ACTA 2.0”
Wyszukiwarka pokazała oficjalnie prototyp nowej strony prezentującej wyniki wyszukiwania. Różnice w porównaniu do obecnej wersji widać na pierwszy rzut oka – Google straszy bowiem, że nie będzie mógł pokazać praktycznie nic. Nawet tytułu tekstu.
Zrzuty ekranu mają pokazać, jaki wpływ na wyszukiwarkę będzie mieć dyrektywa o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Google przekonuje, że będzie musiał zrezygnować z prezentowania wycinków artykułów ze względu na potencjalne opłaty, jakie musiałby wnosić na rzecz wydawnictw (a trzeba pamiętać, że wyszukiwarka pokazuje codziennie miliardy wpisów).
Google wspomina, że z tego samego powodu, rozszerzonego o obawę o możliwość oskarżenia o łamanie praw autorskich na podstawie Artykułu 13. będzie musiał unikać pokazywać miniaturek grafiki.
Podobne czarne (a właściwie białe) wizje pokazuje także YouTube – serwis straszy, że przez „ACTA 2.0” będzie musiał zacząć usuwać europejskie treści.