advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

IEM 2018 - Fnatic mistrzem CS:GO

Michał Tomaszkiewicz
AKTUALIZACJA 20.06.2018 05.03.2018 14:56
AKTUALIZACJA 20.06.2018 05.03.2018 14:56

Fnatic pokonał FaZe Clan w rozegranych w katowickim spodku finałach Intel Extreme Masters 2018 – pojedynek, który zapowiadał się po pierwszej rundzie na jednostronne spotkanie, ostatecznie potrzebował pięciu map i trzech dogrywek do rozstrzygnięcia.

Światowe finały Intel Extreme Masters 2018 po raz kolejny zostały rozegrane w Katowicach, które na dwa weekendy stały się stolicą światowego e-sportu. Podczas pierwszej odsłony turnieju rozegrano pierwszy w Polsce Major Dota 2 oraz turniej PUBG, kibice z większym apetytem czekali na wydarzenia, które miały miejsce w dniach 3-4 marca 2018 – finały CS:GO oraz StarCraft II.

Zrzeszający polskich graczy Virtus.pro odpadł we wczesnej fazie turnieju – po tym wydarzeniu kibice wyraźnie ulokowali swoją sympatię na FaZe Clan, który postrzegany był jako jeden z faworytów mistrzostw.

Drużyna rzeczywiście nie zawiodła i dostała się do finału, w którym zmierzyła się z Fnaticiem. Mecz o mistrzostwo trwał 5 map.

FaZe Clan kontra Fnatic – IEM Katowice 2018

Kibice, a nawet bukmacherzy nie mieli wątpliwości – zdecydowanym faworytem finałowego spotkania był FaZe Clan. Początek zdawał się potwierdzać te przewidywania – pierwsza mapa, Cache, skończyła się błyskawicznie wynikiem 16:5 dla FZ (zespół występował w Spodku między innymi w koszulkach z godłem Legii Warszawa, aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że był to jednorazowe porozumienie).

Druga mapa, Inferno, zaczęła się dla FaZe Clan tak samo dobrze – drużyna prowadziła już z Fnatic 9:2, na co żywiołowo reagowała zgromadzona w Spodku wielotysięczna publiczność (hala mieści 11,5 osób). Fnatic wraz z rozkręcaniem się stawiał coraz twardsze wyzwanie i pierwsza połowa skończyła się ostatecznie wynikiem 9:6 dla FC.

 

Druga połowa meczu na mapie Inferno należała już do Fnatica – potrzebna była dogrywka (a nawet dwie), gdyż starcie skończyło się remisem 15:15. Silniejszą psychiką wykazali się gracze Fnatic, którzy wygrali drugą rundę 22:20.

foto: Antyradio.pl, Michał Tomaszkiewicz

„Nic się nie stało” - zaskandowała publiczność i szykowała się na powrót swoich ulubieńców do formy na trzeciej mapie, Overpass. Rzeczywiście, to starcie skończyło się szybko i widać było dużą przewagę jednej z drużyn – przy czym lepiej wypadał nie FaZe Clan, tylko Fnatic, który wysunął się na prowadzenie 2:1 wygrywając trzecią rundę 16:7.

Czwarta mapa, Mirage, była już dla obu zespołów grą o wszystko – Fnatic mógł zapewnić sobie tytuł, FaZe Clan musiał wygrać, żeby myśleć o możliwości zgarnięcia głównej nagrody. Ku uciesze publiczności po zaciętym spotkaniu (zwłaszcza w drugiej części) rundę wygrał FC stosunkiem 16:11.

Decydujące starcie zostało rozegrane na mapie Train. Runda o wszystko była naprawdę zacięta – pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 8:7 dla Fnatic. Końcówka mapy należała do FaZe Clan, które z wyniku 14:11 doprowadziło do remisu 15:15. Do wyłonienia mistrza Intel Exteme Masters 2018 w Katowicach potrzebna była więc dogrywka.

W emocjonującej końcówce większym spokojem wykazał się Fnatic – runda Train skończyła się ostatecznie rezultatem 19:16, a cały mecz rozstrzygnięto wynikiem 3:2. Wygrana Fnatic z FaZe Clan była lekką niespodzianką.

E-sportowe emocje to nie wszystko, co działo się podczas finałów IEM 2018 w Katowicach - wystarczyło wybrać się na towarzyszące imprezie Expo, żeby móc się nieźle zdziwić. Nie żartujemy - jak widać na następnej stronie, mamy to na zdjęciach.

Intel Exteme Masters Katowice 2018 – atrakcje na IEM Expo

Finały IEM wykroczyły poza ramy wydarzenia sportowego – równolegle do zmagań w Spodku w sąsiednim Międzynarodowym Centrum Kongresowym swoją ofertę sprzętu dla graczy pokazywali najwięksi producenci.

Stoiska oblegane były przez prawdziwe tłumy żądnych atrakcji zwiedzających. Tych przygotowano całkiem sporo – obok możliwości skorzystania z profesjonalnego sprzętu do grania i wzięcia udziału w mini-turniejach prowadzonych przez Lenovo, HP, MSI, HyperX, Razera, Hiro, Samsunga czy T-Mobile (operator deklaruje, że chce być dużą częścią polskiego gamingu i zamierza inwestować w rozwój branży) pojawiły się także ekspozycje nieco bardziej egzotyczne, jeśli chodzi o komputerowe imprezy.

Jedną z nich przygotowało Muzeum Historii Komputerów i Informatyki – na stoisku można było zobaczyć, jak wyglądają (i działają) stare polskie 8-bitowe komputery oraz rozegrać partyjkę w starego, ale wciąż jarego Quake’a III lub pierwszego StarCrafta.

foto: Antyradio.pl, Michał Tomaszkiewicz

Równie ciekawe było miniaturowe stoisko Muzeum umieszczone bezpośrednio w Spodku – możliwości zagrania w Pac-Mana na gigantycznym joysticku nie oparła się nawet Anna Streżyńska, która zawitała na imprezę jako członek zarządu Kinguin.

foto: Antyradio.pl, Michał Tomaszkiewicz

Gamingowa czekolada i gamingowy dezodorant

Na hali wystawienniczej można było znaleźć dwa stoiska, które na pierwszy rzut oka nie kojarzyły się do końca z gamingiem. Duża ekspozycję przygotował Wedel, któremu udało się zakląć tony nostalgii (a dokładniej rzecz mówiąc, 300 kg mających 1,5 mln kalorii) w naturalnej wielkości automat do gier wykonany z czekolady.

foto: Antyradio.pl, Michał Tomaszkiewicz

Atrakcja na stoisku była ucztą nie tylko dla oczu – rzeźba została uroczyście poćwiartowana i rozdana zwiedzającym, którzy z konsumpcją poradzili sobie w rekordowym tempie. Po godzinie po automacie nie było już ślady.

Na Poznań Game Arena 2017 hitem były gamingowe chipsy – spytaliśmy się więc Wedla, czy można spodziewać się pojawienia w przyszłości gamingowej czekolady. Odpowiedzią był uśmiech i stwierdzenie, że… właściwie tak. Tyle tylko, że nie gamingowej, lecz funkcyjnej, i nie czekolady, tylko batoników.

Być może z podobnym przesłaniem jak te, które były rozdawane ku pokrzepieniu nastroju wśród odwiedzających stoisko Wedla.

foto: Antyradio.pl, Michał Tomaszkiewicz

Batony energetyczne nie tylko dla graczy mają pojawić się w sprzedaży jeszcze w 2018 roku – kiedy dokładnie, pozostaje na razie słodką tajemnicą Wedla. Udało nam się dowiedzieć, że producent zamierza wejść do gamingowej gry na poważnie.

Podobne deklaracje można było usłyszeć ze strony… L’Oreal. Nowa linia dezodorantów producenta powstała z myślą o mężczyznach, ich obowiązkach i przyjemnościach. Pracownicy biurowi, których wykańcza stres arkuszy kalkulacyjnych, tabelek i kryjących się za nimi targetów otrzymali kosmetyk wyliczony na zapewnienie im odpowiedniego komfortu, podobny produkt przyszykowano dla graczy.

Na etykiecie dezodorantu z linii Men Expert nie znajdzie się co prawda deklaracja jawnie wskazująca na gamingowe predyspozycje, linia Cool Power ma być przedstawiana jako pozwalająca zachować zimny, profesjonalny spokój podczas rozgrywek.

foto: Antyradio.pl, Michał Tomaszkiewicz

Ambasadorem marki zostanie jeden z najbardziej rozpoznawalnych graczy – L’Oreal nie chciał jednak zdradzić nawet najmniejsze wskazówki pozwalającej się domyśleć, kogo producent ma na myśli.

Słuchawki sportowe na co dzień