James Franco zaprzeczył oskarżeniom o przestępstwa na tle seksualnym
W sądzie w Los Angeles pojawiła się odpowiedź Jamesa Franco na pozew złożony przez jego dwie byłe studentki, które oskarżały go o napastowanie seksualne.
W październiku 2019 roku do sądu w Los Angeles wpłynął pozew przeciwko Jamesowi Franco, w którym aktor został oskarżony o "niewłaściwe zachowanie seksualne" (wykroczenia na tle seksualnym). Dokumenty zostały złożone przez jego dwie byłe studentki ze szkoły filmowej Studio 4, Sarę Tither-Kaplan i Toni Gaal, które uczęszczały do placówki w 2014 roku. Jak podaje Vanity Fair, Franco odniósł się niedawno do zarzutów w odpowiedzi, która wpłynęła do sądu.
James Franco odpowiedział na zarzuty
Pozywające oskarżyły Franco o uczestnictwo w "powszechnym" niewłaściwym i seksualnym zachowaniu, w którym, wraz z innymi wykładowcami, nadużywał swojego autorytetu jako pracownik i nauczyciel oraz proponował role w swoich projektach z niewłaściwych pobudek.
W odpowiedzi Franco stwierdził, że te oskarżenia są "fałszywe i podburzające", a dwie młode kobiety są "spragnione uwagi". W dokumencie zdobytym przez Vanity Fair możemy również przeczytać:
Niestworzone zarzuty przedstawione w pozwie są... bezpodstawne prawnie i wyglądają raczej, jak oczywista próba zdobycia jak największego rozgłosu, jak tylko możliwe.
Franco został w dokumencie określony jako "prawdziwy zwolennik ruchów #MeToo oraz Times Up", jednakże zauważono też, że działania związane z tymi ruchami sprawiły również "dużo kłopotów niewinnym osobom":
Niestety, chociaż działalność tych ruchów pomogła odkryć wielu wstrętnych osobników, to wrzuciła do tego samego worka osobę niewinną, którą jest James Franco.
W dokumencie jest również wymieniona z nazwiska Sarah Tither-Kaplan, która według obrony Jamesa Franco "dołączyła do mediów, które mają niezaspokojony apetyt na to, by zrujnować kolejnego celebrytę". Na razie sprawa jest w toku i trudno przewidzieć, jak się dalej rozwinie. Jeżeli Franco zostanie uznany za winnego przewinień wymienionych w pozwie, to jego kara nie będzie duża ze względu na to, że jest oskarżony jedynie o wykroczenia, a nie poważne zbrodnie pokroju molestowania, czy gwałtu.