` Kot zamknął swoich właścicieli na balkonie. Na pomoc musieli ruszyć strażacy - Antyradio

Kot zamknął swoich właścicieli na balkonie. Na pomoc musieli ruszyć strażacy

AKTUALIZACJA 28.04.2020 28.04.2020 14:19
AKTUALIZACJA 28.04.2020 28.04.2020 14:19

Nasi puchaci przyjaciele potrafią płatać figle. Dotkliwie przekonali się o tym właściciele kocura, który zamknął ich na balkonie, uniemożliwiając powrót do mieszkania.

Fot. Foto: Shutterstock (zdjęcie poglądowe)|undefined

Do dramatycznej sytuacji doszło w niedzielę w godzinach wieczornych na jednym z osiedli w Bielsku-Białej. Roczny kocur imieniem Charlie uwięził swoich dwóch właścicieli na balkonie, uniemożliwiając im powrót do mieszkania. Mężczyźni zmuszeni byli wezwać na pomoc straż pożarną.

Kot zamknął swoich właścicieli na balkonie

Marcin i Paweł to właściciele rocznego, dość postawnego i ciężkiego kocura Charliego. Jak donosi TVN24, w niedzielę 26 kwietnia 2020 roku mężczyźni udali się na balkon, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Przymknęli za sobą drzwi, by ich mruczek nie podążył ich śladem. Wtedy sytuacja przybrała niespodziewany obrót.

Przeczytaj także

Kot wskoczył na parapet, po czym oparł się na klamce zamykając w ten sposób drzwi balkonowe. W efekcie uwięził na zewnątrz swoich właścicieli. 

Gdy zajęci byliśmy rozmową, Charlie wskoczył na parapet, oparł się na klamce i zjechał po niej, a że jest dosyć ciężki, klamka zapadła.

- wyjaśnił jeden z mężczyzn w rozmowie z TVN24.

Wzywanie sąsiadów mijało się z celem, bowiem mężczyźni nie mieli przy sobie kluczy do mieszkania, które mogliby przekazać. Zeskoczenie z balkonu na podwórko też nie wchodziło w rachubę - było zbyt ryzykowne, gdyż wysokość wynosiła od 4 do 5 metrów. Zresztą właściciele i tak nie dostaliby się do środka przez drzwi wejściowe - w końcu nie mieli kluczy. Na szczęście mężczyźni mieli przy sobie telefon komórkowy, dzięki czemu udało im się wezwać straż pożarną. 

Przeczytaj także

Strażacy wspięli się na balkon za pomocą drabiny i przy użyciu śrubokrętu zdołali otworzyć drzwi prowadzące do mieszkania. Całej akcji przyglądał się wyraźnie zaintrygowany Charlie. Dramat jego właścicieli trwał około półtorej godziny.

Przeczytaj także