` "Zabawa w chowanego" Sekielskich. Ksiądz przyznał się do winy - Antyradio

Ksiądz z filmu "Zabawa w chowanego" braci Sekielskich przyznał się do winy. "Proszę o wybaczenie słabości"

AKTUALIZACJA 03.03.2021 03.03.2021 13:13
AKTUALIZACJA 03.03.2021 03.03.2021 13:13

Jeden z księży, którzy pojawili się w dokumencie braci Sekielskich na temat pedofilii w kościele katolickim, przyznał się do winy i poprosił o przebaczenie.

Ksiądz

We wtorek 2 marca 2021 roku rozpoczął się proces księdza Arkadiusza H., który został oskarżony o molestowanie nieletniego. Duchownego mogliśmy poznać w filmie braci Sekielskich "Zabawa w chowanego", gdzie twórcy unaocznili przewinienia jednego z pleszewskich duszpasterzy.

"Zabawa w chowanego" to głośny dokument braci Sekielskich, który ukazał się w 2020 roku. Jest to kontynuacja hitu "Tylko nie mów nikomu", najpopularniejszego filmu 2019 roku na YouTubie. Twórcy po raz kolejny starali się nagłośnić sprawy związane z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich przez księży, co zwykle było ukrywane przez władze kościoła. Jednym z bohaterów, a w zasadzie antybohaterów, dokumentu był ksiądz Arkadiusz H.

"Zabawa w chowanego" Sekielskich. Ksiądz Arkadiusz H. przyznał się do winy

Duchowny stanął przed sądem w Pleszewie w województwie wielkopolskim, usłyszał zarzut molestowania nieletniego. Ksiądz przyznał się do winy i publicznie poprosił o wybaczenie.

Wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów.

W filmie Sekielskich przedstawiono historię trzech chłopców - braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H. Po opublikowaniu dokumentu ksiądz został suspendowany przez biskupa kaliskiego.

Polecamy

Jak donosi PAP, sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się także Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że "pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego". Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy te się przedawniły i śledztwa zostały umorzone.

W sądzie ksiądz Arkadiusz H. przeprosił swoją ofiarę i przyznał do chwil słabości:

Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam - bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja.

Podkreślił, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy i kierował nim grzech.

Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie także minionych miesięcy, wielu przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania – jeśli jest to możliwe – ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie.

Duchowny wyznał, że żałuje wszystkich swoich czynów.

Bardzo serdecznie żałuję raz jeszcze. I mam świadomość, tak wiele zła swoją słabością, grzesznością dopuściłem się wobec pana Bartłomieja. Wysoki sądzie, raz jeszcze przepraszam, uznając swoją grzeszność i winę, i proszę raz jeszcze o wybaczenie.

Zeznania w sądzie złożył także pokrzywdzony. Opowiedział, że jego ojciec pracował jako organista w parafii, dlatego cała rodzina znała duchownych nieco bliżej niż inni wierni.

Arkadiusz H. jako ksiądz wikary, jako "przyjaciel domu" często u nas w domu bywał, przychodził do nas na kawę, na herbatę – po prostu był traktowany jako "przyjaciel domu". Okazało się, że w tamtym okresie ja i mój brat Jakub staliśmy się dla pana Arkadiusza H., wtedy księdza wikarego, "łakomym kąskiem" ku temu, żeby zaspokajać swoje potrzeby seksualne.

Pokrzywdzony opowiedział szczegółowo o relacji z księdzem, który wzbudzał wśród dzieci zaufanie prezentami i okazywaniem miłości i zainteresowania.

Arkadiuszowi H. grozi do 12 lat więzienia.

Polecamy