Ksiądz z filmu "Zabawa w chowanego" braci Sekielskich przyznał się do winy. "Proszę o wybaczenie słabości"
Jeden z księży, którzy pojawili się w dokumencie braci Sekielskich na temat pedofilii w kościele katolickim, przyznał się do winy i poprosił o przebaczenie.
We wtorek 2 marca 2021 roku rozpoczął się proces księdza Arkadiusza H., który został oskarżony o molestowanie nieletniego. Duchownego mogliśmy poznać w filmie braci Sekielskich "Zabawa w chowanego", gdzie twórcy unaocznili przewinienia jednego z pleszewskich duszpasterzy.
"Zabawa w chowanego" to głośny dokument braci Sekielskich, który ukazał się w 2020 roku. Jest to kontynuacja hitu "Tylko nie mów nikomu", najpopularniejszego filmu 2019 roku na YouTubie. Twórcy po raz kolejny starali się nagłośnić sprawy związane z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich przez księży, co zwykle było ukrywane przez władze kościoła. Jednym z bohaterów, a w zasadzie antybohaterów, dokumentu był ksiądz Arkadiusz H.
"Zabawa w chowanego" Sekielskich. Ksiądz Arkadiusz H. przyznał się do winy
Duchowny stanął przed sądem w Pleszewie w województwie wielkopolskim, usłyszał zarzut molestowania nieletniego. Ksiądz przyznał się do winy i publicznie poprosił o wybaczenie.
Wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów.
W filmie Sekielskich przedstawiono historię trzech chłopców - braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H. Po opublikowaniu dokumentu ksiądz został suspendowany przez biskupa kaliskiego.
Jak donosi PAP, sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się także Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że "pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego". Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy te się przedawniły i śledztwa zostały umorzone.
W sądzie ksiądz Arkadiusz H. przeprosił swoją ofiarę i przyznał do chwil słabości:
Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam - bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja.
Podkreślił, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy i kierował nim grzech.
Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie także minionych miesięcy, wielu przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania – jeśli jest to możliwe – ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie.
Duchowny wyznał, że żałuje wszystkich swoich czynów.
Bardzo serdecznie żałuję raz jeszcze. I mam świadomość, tak wiele zła swoją słabością, grzesznością dopuściłem się wobec pana Bartłomieja. Wysoki sądzie, raz jeszcze przepraszam, uznając swoją grzeszność i winę, i proszę raz jeszcze o wybaczenie.
Zeznania w sądzie złożył także pokrzywdzony. Opowiedział, że jego ojciec pracował jako organista w parafii, dlatego cała rodzina znała duchownych nieco bliżej niż inni wierni.
Arkadiusz H. jako ksiądz wikary, jako "przyjaciel domu" często u nas w domu bywał, przychodził do nas na kawę, na herbatę – po prostu był traktowany jako "przyjaciel domu". Okazało się, że w tamtym okresie ja i mój brat Jakub staliśmy się dla pana Arkadiusza H., wtedy księdza wikarego, "łakomym kąskiem" ku temu, żeby zaspokajać swoje potrzeby seksualne.
Pokrzywdzony opowiedział szczegółowo o relacji z księdzem, który wzbudzał wśród dzieci zaufanie prezentami i okazywaniem miłości i zainteresowania.
Arkadiuszowi H. grozi do 12 lat więzienia.