Mężczyzna groził sąsiadom, że zabije ich "dobrocią". Okazuje się, że tak nazwał swoją maczetę
Mieszkaniec Florydy odgrażał się swoim sąsiadom, że jeżeli nie dadzą mu spokoju, to ten zabije ich "dobrocią". Okazało się, że ów "dobroć" to kilkudziesięciocentymetrowa maczeta.
Jak donosi portal Boston 25, w nocy z 9 na 10 stycznia 2019 roku w miejscowości Milton na Florydzie doszło do zatrzymania 30-letniego Bryana Stewarta, po tym gdy mężczyzna najpierw zagroził swojemu sąsiadowi, że go zabije, a następnie dźgnął go za pomocą maczety. Został przyłapany przez policję z narzędziem w ręku. Według lokalnych policjantów, zostało na niej napisane słowo "dobroć" (org. kindness).
Według świadków, około północy z domu Bryana Stewarta zaczęły dochodzić wrzaski i krzyki. Na miejsce udał się jego sąsiad, który kazał mu się przymknąć. Na miejscu pojawił się jeszcze drugi z sąsiadów, który również słyszał głośne odgłosy z posesji Stewarta.
Zatrzymano mężczyznę za próbę morderstwa maczetą
Drugi mężczyzna dotarł na miejsce akurat w momencie, kiedy Stewart wyszedł przed swój dom z maczetą w ręce. Drugi z sąsiadów poszedł w jego stronę i próbował zabrać rozjuszonemu mężczyźnie broń, ten go jednak ranił w lewą dłoń, wbijając mu maczetę na głębokość około 1,5 centymetra (według policji było to 1,2 cala). Według raportu, Stewart rzekomo "nie miał pojęcia co się stało", a jedyne co pamiętał, to fakt, że "próbował pójść spać". Mężczyzna był pod wpływem alkoholu.
Świadkowie następnie zadzwonili na policję, która za pomocą paralizatora zatrzymała niedoszłego zabójcę i zarekwirowała "Dobroć". Według informacji podanych przez komisariat z Milton, mężczyzna został aresztowany pod zarzutem napaści z bronią w ręku, ale bez zamiaru zabójstwa oraz ciężkie pobicie. Grozi mu za to do 5 lat więzienia i 5 tysięcy dolarów grzywny.