NVIDIA prosi o ograniczenie sprzedaży kart GeForce
Jak tak dalej pójdzie, to karty graficzne będą na kartki – sklepy internetowe już wprowadzają limity zakupów na klienta ze względu na przejściowe problemy z dostępnością produktów.
Gracze są coraz bardziej poszkodowani przez wybuch gorączki kryptowalut – karty graficzne zamiast do lśniących wszystkimi odcieniami RGB maszyn gamingowych trafiają coraz częściej do serwerowych kopalni Bitcoina i Ethereum. Sprzęt służący do ich wykopywania zużywa więcej prądu niż całe państwa.
Inwestorzy chcący pomnożyć swoje pieniądze dysponują zazwyczaj znacznie wyższymi środkami niż gracze, a włączanie się w kopanie coraz to nowych biznesów oznacza, że popyt na karty graficzne bardzo mocno wzrósł.
Za boomem nie nadąża niestety podaż – a gdy jakiegoś produktu jest za mało, żeby zaspokoić potrzeby wszystkich, jego ceny zaczynają wzrastać. W Europie nie jest to jeszcze tak widoczne jak w USA, ale należy się spodziewać, że już niedługo za karty graficzne trzeba będzie płacić jak za zboże.
Producenci gier w kłopocie
Rosnące ceny GPU są problemem nie tylko dla graczy – także deweloperzy pracujący nad nowymi tytułami muszą dokładnie przyglądać się sytuacji na rynku i być gotowym do… pogorszenia jakości swojego produktu.
Gry projektowane są zazwyczaj z myślą o maksymalnym wykorzystaniu możliwości sprzętu, który będzie dostępny dopiero w przyszłości. Jeśli graczy nie będzie stać na zmianę na nowszą, wydajniejszą generację GPU i proponowany im tytuł będzie miał trudności z należytym działaniem na ich starszych sprzętach – może się okazać, że nie będzie zainteresowanych kupnem.
Brak postępu w jakości grafiki sprawi z kolei, że gracze nie będą mieli powodu do czucia się częścią #pcmasterrace i zrezygnują z zakupu nowego sprzętu – w końcu, skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?
Stawia to zarówno producentów sprzętu, jak i gier w nietypowej sytuacji, w której każda z opcji może doprowadzić do załamania popytu.
Każdemu po równo
Biznes jest bezwzględny – dopóki zwrot z inwestycji będzie się zgadzać, dopóty nie będzie miał problemów z płaceniem za karty graficzne wysokiej ceny, składając przy tym nierzadko zamówienia nawet na setki sztuk.
NVIDIA prosi partnerów handlowych, żeby rozwiązać problem zabierając bogatym i oddając biednym – reglamentacja kart graficznych ma być wunderwaffe rozwiązującym problem.
Producent podkreśla, że to tylko prośba i że nie ma żadnych możliwości, żeby wymusić wydzielanie kart graficznym na wolnym rynku – do prośby NVIDII stosuje się już jednak kilka sklepów.
Ograniczają oni liczbę możliwych do zakupienia przez jednego klienta kart do 5, a czasem nawet 2 sztuk. Dzięki temu zwiększa się prawdopodobieństwo, że gracze dostaną przynajmniej szansę na zakup wymarzonej karty.
O ile oczywiście będzie ich na nią stać – obecnie za cenę najwydajniejszej karty można kupić dwie konsole do gier – i to w nowych, mocniejszych wersjach.