Nie da się już uciec od kary z fotoradaru. Szykuje się zmiana przepisów
W obecnie obowiązującym prawie znajduje się mnóstwo kruczków umożliwiających uniknięcia odpowiedzialności za udokumentowane fotoradarem przekroczenie prędkości. Niedługo ma się to zmienić, jako że budżet traci przez to 3 mld zł rocznie.
Dla rządzących najważniejsze jest walka o zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Aby to osiągnąć, nie cofną się przed podwyższaniem taryfikatorów i uszczelnianiem przepisów, tłumacząc to potrzebą odstraszania obywateli od popełniania wykroczeń.
W wyniku takiego rozumowania niedługo można spodziewać się znacznego podniesienia wysokości wystawianych w Polsce mandatów. Mówi się także o chęci uzależnienia ich wysokości od zarobków karanego, żeby kata naprawdę uderzała po kieszeni.
W dyskusję o sposobach na poprawienie bezpieczeństwa na polskich drogach głos zabrał Główny Inspektorat Transportu Drogowego, zarządzający siecią fotoradarów. Jedną z propozycji, jaka padła podczas debaty, to zmiana systemu karania kierowców za zarejestrowane nimi wykroczenia.
Mandaty z fotoradarów nie do uniknięcia. Winny zawsze właściciel samochodu
Podczas debaty poruszono wiele różnych aspektów starań o zwiększenie bezpieczeństwa na drogach.
GITD podkreślił, że fotoradary to bardzo skuteczny sposób dyscyplinowania kierowcy, wymagany jest jednak system, w którym nałożenie kary jest nieuchronne.
Jedną z propozycji, co do której zdecydowana większość ekspertów była zgodna, byłoby wprowadzenie wzorem wielu krajów europejskich odpowiedzialności właściciela lub posiadacza pojazdu w przypadku niewskazania sprawcy wykroczenia. Uczestnicy debaty postulowali też wydłużenie terminów przedawniania spraw i surowsze karanie recydywistów.
Według propozycji jeszcze z 2013 roku, nowe przepisy mają zmienić mandat na opłatę administracyjną, a wezwania do jej zapłaty wysyłane byłyby za pomocą platformy ePUAP. Kierowca miałby 21 dni na wskazanie kierowcy, który dopuścił się wykroczenia, lub samemu ponieść karę.
W przypadku wzięcia kary na siebie opłata byłaby niższa o 20%, ukarany otrzymywałby jednak dodatkowo punkty karne. Gdyby na monit nie udzielono odpowiedzi, opłatę trzeba byłoby uiścić w całości, nie dostając przy tym punktów karnych.
Zobacz także: Piesi z pierwszeństwem jeszcze przed przejściem. Premier Morawiecki zapowiedział nowe przepisy