` Nie żyje Damar, koń Bohuna z "Ogniem i mieczem". Dożył sędziwego wieku - Antyradio

Nie żyje Damar, koń Bohuna z "Ogniem i mieczem". Dożył sędziwego wieku

AKTUALIZACJA 01.06.2020 01.06.2020 18:46
AKTUALIZACJA 01.06.2020 01.06.2020 18:46

Koń, który był prawdziwą gwiazdą filmowego "Ogniem i mieczem", nie żyje. Smutne wieści przekazał jego właściciel.

Fot. Foto: Shutterstock (zdjęcie poglądowe)|undefined

Damar był prawdziwą czworonożną gwiazdą polskiego kina. Wystąpił w ekranizacji "Ogniem i mieczem", gdzie zagrał ikonicznego konia należącego do Bohuna. Zmarł 31 maja 2020 roku.

Nie żyje koń Bohuna z "Ogniem i mieczem"

Koń dożył sędziwego wieku, zmarł bowiem w wieku 27 lat. Smutne wieści przekazał właściciel Damara, Jerzy Sawka. W obszernym wpisie na Facebooku nie tylko pożegnał swego przyjaciela, ale także dość szczegółowo opisał historię ich znajomości.

 

Jerzy Sawka nabył konia w 2001 roku, jednak korzenie ich historii sięgają 1996 roku. Już niedługo po ich pierwszym spotkaniu mężczyzna zapragnął kupić Damara. Miał jednak pecha, gdyż ten zdążył już otrzymać angaż w "Ogniem i mieczem" i kosztował niemało. Ustawiła się do niego również kolejka potencjalnych właścicieli. Pojawił się nawet pomysł, by podarować konia w prezencie Aleksandrowi Domagarowowi, który wcielał się w rolę Bohuna. Ten jednak odmówił, gdyż wizja kosztów utrzymania zwierzęcia w Moskwie skutecznie go zniechęciła. Dopiero po kilku latach, gdy Damar złapał kontuzję, Jerzy Sawka spełnił swoje marzenie i został jego właścicielem.

Przeczytaj także

Sawka wspomina przyjaciela, jako konia bardzo temperamentnego, ale rozumnego. Jego uroda robiła wrażenie na każdym, kto tylko znalazł się w jego otoczeniu.

Jego uroda powalała wszystkich. Nie było w Polsce konia, który mógłby z nim wygrać casting na rolę konia Bohuna. Po to się urodził.

Damar "udzielał się" również społecznie. Brał m.in. udział w Wielkich Orkiestrach Świątecznej Pomocy oraz prowadził parady otwarcia podczas Otwarcia Sezonu, Crystal Cup i Wielkiej Wrocławskiej na Partynicach. W marcu tego roku przeszedł jednak na zasłużoną emeryturę. Właściciel pragnął wyprawić mu godne, widowiskowe pożegnanie, jednak uniemożliwił mu to wybuch pandemii koronawirusa.