Nikt nie wie, co reprezentuje nowe emoji stworzone przez Apple
Apple pochwaliło się wprowadzeniem do iOS nowych emoji – teraz pół internetu zastanawia się, co autorzy mieli na myśli.
Emoji, czyli symbole graficzne mające wyrażać uczucia zgodnie ze sloganem o wyższości obrazu nad tysiącem słów, stały się codziennością w komunikacji przez sieć. Są nawet tak ważne, że toczone są o nie prawdziwe wojny – wystarczy przyjrzeć się historii ikonki reprezentującej burgera w systemach Google i Apple.
Niemniejsze zamieszanie towarzyszyło decyzji Google o przerobieniu emoji sałatki na wegańskie – poszło o kilka pikseli różnicy.
Nic więc dziwnego, że informacje o wprowadzaniu nowych grafik są bez kozery prezentowane w spisie funkcji wprowadzanych w kolejnej wersji systemu operacyjnego.
Tak właśnie było przy okazji premiery iOS 12.1 – Apple chętnie podzieliło się informacją o wprowadzaniu przełomowych emoji. Tyle tylko, że użytkownicy przyjrzeli się dokładnie minie żółtej buźki i zaczęli zastanawiać się, w jakich okolicznościach tak naprawdę można jej użyć.
Wątpliwości co do natury emoji pojawiają się już po pierwszym spojrzeniu na grafikę.
Nowe emoji Apple – co tak naprawdę znaczy?
Według oficjalnych informacji, mina widoczna na nowym emoji ma być doskonale znana zagorzałym imprezowiczom – tak według Apple wygląda twarz osoby znajdującej się w stanie upojenia alkoholowego.
Internauci szybko jednak stworzyli swoje własne teorie – według jednej z nich, nowe emoji to chęć zaspokojenia ego obecnego prezydenta USA.
Wśród innych popularnych teorii znajduje się także opinia o przedstawieniu przez Apple chwili przyjmowania ciosu w twarz, a także chwili przygryzania przez mężczyzn wargi podczas robienia selfie w celu uzyskania seksownego ujęcia.
W oficjalnym komunikacie na temat nowych emoji Apple zwraca uwagę na to, że wprowadzono wiele nowych propozycji, dzięki którym łatwiej będzie można pokazać w rozmowie swoją różnorodność.