Odcinkowy pomiar prędkości działa w 18 z 29 lokalizacji
Odcinkowe pomiary prędkości miały być nową bronią w walce z piratami drogowymi. Od wyznaczonego terminu zakończenia prac instalacyjnych minął rok, a część lokalizacji wciąż nie została uruchomiona.
Według pierwotnych założeń pierwsza transza odcinkowych pomiarów prędkości miała być gotowa w połowie 2015 roku, termin ten przesunięto potem na listopad 2015 i styczeń 2016. Wybrano łącznie 29 lokalizacji, w których miała być wyznaczana średnia prędkość przejazdu kierowców – jeśli okazałaby się wyższa, niż dopuszczalna, kierujący miał otrzymywać mandat.
Takie podejście do pilnowania przestrzegania przepisów na polskich drogach wydało się zdecydowanie bardziej rozsądne, niż zwykłe ustawianie fotoradarów – kierowcy zwalniali co prawda na czas przejazdu przed punktem pomiaru prędkości, ale w chwilę po jego minięciu wracali do mniej odpowiedzialnej jazdy.
Podniesienie bezpieczeństwa to nie jedyna korzyść, jaka miała płynąć z mierzenia prędkości pomiędzy określonymi punktami – jazda ze stałą prędkością, bez gwałtownego przyspieszania podczas wyprzedzania pozwala zmniejszyć zużycie paliwa i ograniczyć emisję spalin.
Planów nie udało się jednak zrealizować do końca, jako że uruchomiono tylko część z zakładanych odcinkowych pomiarów prędkości. Szczególną ostrożność w kontrolowaniu wskazań licznika powinni wykazywać kierowcy przejeżdżający przez Łosiów, Łuszczów, Karniewo, Kluki, Kolbuszową, Gorzyce (dwukrotnie), Lubin, Radlin Szymaki, Pawłowo i Sulechów, odpowiednie instalacje pojawiły się także na odcinkach Zwierki-Zabłudów, Krościenko Wyżne-Iskrzynia, Strachówka-Warmiaki, Wilcza-Nieborowice, Rybitwy-Polesie i Szlichtyngowa-Górczyna.
Do wykonania założonego planu brakuje uruchomienia 11 pozostałych lokalizacji – nie wiadomo jednak, kiedy uda się to zrealizować. Urządzenia zostały zamontowane (ostatnie z nich w grudniu 2015 roku) i przygotowane do działania, problemem okazało się zabezpieczenie dopływu energii.
W raporcie o postępach prac nad odcinkowymi pomiarami prędkości, przygotowanym przez CANARD - Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym - czytamy:
W przypadku pozostałych lokalizacji, trwają aktualnie formalności związane z dostarczeniem energii elektrycznej do urządzeń (zawarcie umów z dostawcami energii i montaż liczników) bądź też prowadzone są działania mające na celu budowę przyłączy elektroenergetycznych.
Autorzy zestawienia zapewniają, że konieczność podłączenia instalacji do infrastruktury energetycznej została przewidziana już na etapie zawierania umowy ramowej na dostawę i montaż urządzeń. Dlaczego więc część gotowych systemów nie ma dostępu do prądu elektrycznego?
Instalacja oraz sama długość przyłączy energetycznych jest ściśle związana z ostateczną lokalizacją danego urządzenia rejestrującego i może nastąpić najwcześniej równolegle do jego montażu (te zaś prowadzone były do grudnia 2015 r.). Analogicznie, z terminu instalacji i odbioru danego urządzenia wynika możliwość zawarcia umowy z dostawcą energii. Warto także pamiętać, iż sam termin zawarcia umowy na dostawę prądu jest zależny również od danego zakładu energetycznego oraz procedur w nim obowiązujących.
Trafiliście już na odcinkowy pomiar prędkości?