Oszuści zarabiają na wyzywaniu odbiorców SMS-ów
Dostajesz SMS-a pełnego wyzwisk i wulgaryzmów z nieznanego numeru. Jak reagujesz? Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć stan Twojego portfela.
Naturalnym odruchem jest zazwyczaj odpisanie z informacją, że doszło do pomyłki i wiadomość nie dotarła do zamierzonego adresata. Drugą ewentualnością jest napisanie, jakie medyczne tragedie czekają wysyłającego, gdy dojdzie do spotkania pięścią w twarz.
Obie typowe reakcje mogą jednak skończyć się na drenażu portfela – oszuści starają się wykorzystać nasze odruchy w celu nabicia sobie konta.
O próbie oszustwa zameldował na Wykopie Mirek Atexor – SMS-a, którego treść prezentujemy w niezmienionej, nieocenzurowanej formie poniżej (osoby o wyrobionym guście językowym powinny najpierw usiąść), miał otrzymać jego ojciec.
Wiadomość została wysłana z numeru 7928 – krótka konsultacja cennikiem usług telekomunikacyjnych wykazała, że odesłanie jakiejkolwiek odpowiedzi kosztowałoby 11,07 zł.
Oprócz wiązanki życzeń do perfidnego autor wykopu apeluje, żeby dzielić się wiedzą o nowym sposobie oszustwa – im więcej osób się o nim dowie, tym mniej się nabierze:
Ostrzeżcie swoich znajomych, bo mogą bezwiednie odpisać w stylu „to jest chyba pomyłka”.
Oszustwa tego typu przynoszą przestępcom gigantyczne pieniądze – co chwila powstają więc nowe sposoby na wywołanie u otrzymującego wiadomość reakcji. W 2017 roku Orange ostrzegał przed wiadomościami o wpisaniu na subskrypcję płatnych wiadomości – w SMS-ie podany były kod, który należało wpisać, aby zostać z niej wypisanym. W rzeczywistości to dopiero jego podanie oznaczało zamówienie usługi.