Panna młoda rozsadziła gości, inspirując się "Harrym Potterem". Nie wszystkim się to spodobało
No bo kto chciałby trafić do Slytherinu, prawda?
Każdy fan serii książek i filmów o Harrym Potterze doskonale wie, że Hogwart od niepamiętnych czasów podzielony jest na cztery rywalizujące ze sobą domy. Zanim uczniowie rozpoczną naukę w szkole magii i czarodziejstwa, odbywa się Ceremonia Przydziału, mająca na celu umieszczenie każdego z adeptów wiedzy tajemnej w odpowiednim domu. Pomysł J.K. Rowling tak bardzo spodobał się pewnej kobiecie, że postanowiła wykorzystać go podczas swojego wesela.
Wesele w stylu Harry'ego Pottera - jak rozdzielić gości niczym Tiara Przydziału
Domy w Hogwarcie reprezentują najważniejsze cnoty czterech założycieli szkoły. Osoby, które trafią do Gryffindoru, cechują się odwagą, męstwem, szczerością i szlachetnością, uczniom ze Slytherinu przyświeca ambicja, spryt, przebiegłość i braterstwo, młodzi czarodzieje przypisani do Ravenclawu są inteligentni, mądrzy, kreatywni i oryginalni, natomiast przedstawiciele Hufflepuffu sprawiedliwi, wierni, uprzejmi i pracowici. Ceremonii dokonuje się za pomocą Tiary przydziału - ożywionego nakrycia głowy należącego przed wiekami do Godryka Gryffindora.
Przydzielenie do domu wiąże się dla uczniów z wielkim stresem, bo większość ma jakieś oczekiwania - nie ważne czy osobiste, czy narzucone przez rodzinę bądź rówieśników. Tak czy siak, trafienie do jednego z czterech domów determinuje dalsze losy w Hogwarcie. Poza tym Tiary Przydziału nie da się oszukać i zawsze pokazuje, kim jest osobą ją przywdziewająca. Nic więc dziwnego, że nie wszyscy bohaterowie serii "Harry Potter" byli zadowoleni z werdyktu kapelusza.
Podobnie jak uczestnicy wcześniej wspomnianego wesela. Do sieci trafił opis dość nieprzyjemniej sytuacji, spowodowanej wcieleniem w życie pomysłu zaczerpniętego z książek Rowling. Nowożeńcy są wielkimi miłośnikami historii o młodym czarodzieju. Postanowili więc zmienić trochę weselne tradycje i podzielić gości na cztery domy, jak miało to miejsce w Hogwarcie. Zabawa w Tiarę przydziału nie odbiła się zbyt dobrze na relacjach z niektórymi zaproszonymi gośćmi.
Wyszłam za mąż w lutym, ale z jakiegoś powodu niektórzy ludzie wciąż są z tego powodu obrażeni. Mój mąż i ja jesteśmy wielkimi fanami Harry'ego Pottera. Ja jestem dumną przedstawicielką Ravenclawu, a on Hufflepuffu, więc pozwólcie mi zacząć od tego, że nie wierzę, iż któryś z domów jest "zły".Mieliśmy ślub w stylu Harry'ego Pottera. Nie za duży (na 65 osób), więc stwierdziliśmy, że jesteśmy w stanie rozsądnie ocenić, do jakiego domu Hogwartu pasują zaproszeni goście. NIE robiliśmy nic w stylu: "Jane to kretynka, więc powinna trafić do Slytherinu". Długo i mocno nad tym myśleliśmy i mieliśmy o to nawet kilka kłótni (które oczywiście wygrałam swoją logiką, biorąc pod uwagę, że jestem z Ravenclawu, lol).Tak czy inaczej, goście siedli tak, jak ich przydzieliliśmy do ich domów. Myśleliśmy, że będzie fajnie. Tak. Rozdzieliliśmy pary, ale tylko na posiłek. Nie podzieliliśmy dzieci, ponieważ uważam, że w pewnym okresie wszystkie dzieci powinny trafić do Slytherinu, a do Ravenclawu tylko nieliczne maluchy, więc szczerze mówiąc, nie warto było tego robić.Z szokiem odkryliśmy, że dorośli goście byli... obrażeni? Prawie wszyscy w Slytherinie byli wściekli jak diabli, bo uważali, że mamy ich za "tych złych" i najwyraźniej zapomnieli, że Lenin był w Slytherinie. Na pewno to NIE jest żadna zniewaga! Nawet ludzie czytający Harry'ego Pottera kłócili się, dlaczego powinni trafić do Gryffindoru.Oczywiście nie zrobiłabym tego ponownie, wiedząc, że wszyscy się wkurzą, ale że była panną młodą, nie wiedziałam o co tyle szumu. Nawet jeśli się nie zgadzasz na bycie w Hufflepuffie (chociaż wcale mnie nie zdziwiło, że ci byli najbardziej spokojni), to takie straszne, żeby być w nim przez... jeden dzień?
Prawdopodobnie goście uznali, że Slytherin reprezentują osoby negatywnych cechach charakteru. Szczytem marzeń gości był natomiast Gryffindor. Nic dziwnego. W książkach i filmach większość czarnych charakterów było związanych z domem Slytherna (w tym Lord Voldemort). Protagoniści reprezentowali za to Gryffindor (w tym Harry Potter). Łatwo więc wyrobić sobie stereotypowe postrzeganie domów Howgwartu i podziału na dobre i złe frakcje.
Sama Rowling często jednak podkreślała, że uczniowie każdego z domów mają wady i zalety. Do niewątpliwych cnót Ślizgonów należą ukierunkowanie na sukces, ambicja i determinacja. Kiepska reputacja Slytherinu wynika z nieco innych aspektów i jest ściśle powiązana z historią magii.
Jak widać, powyższa sytuacja ponownie udowodniła, że w starym powiedzeniu "z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu", często okazuje się boleśnie prawdziwa.
Zobacz też: J.K. Rowling zdradziła obrzydliwą ciekawostkę o czarodziejach. Mieszkańcy Hogwartu załatwiali się pod siebie