Prokuratura wznawia śledztwo w sprawie tragedii na Przełęczy Diatłowa

AKTUALIZACJA 13.02.2019 12.02.2019 12:16
AKTUALIZACJA 13.02.2019 12.02.2019 12:16

Tragedia na Przełęczy Diatłowa stanowi jedną z największych zagadek XX wieku, która po dziś dzień nie została rozwiązana. Po 60. latach od tego zdarzenia rosyjska prokuratura podjęła decyzję o wznowieniu śledztwa.

Fot. Źródło: domena publiczna/dyatlovpass.com|undefined

Zagadkowa tragedia na Przełęczy Diatłowa od lat fascynuje ludzi na całym świecie, próbujących rozwikłać tajemnicę śmierci dziewięciorga studentów. W dniu 60. rocznicy zdarzenia, rosyjska prokuratura poinformowała o wznowieniu śledztwa w tej sprawie.

Tragedia na Przełęczy Diatłowa – co się stało?

Szerzej o całym zajściu pisaliśmy już wcześniej, przytoczymy zatem tylko najważniejsze fakty. W lutym 1959 roku dziewięcioosobowa grupa studentów wyruszyła na wyprawę w północą część Uralu, ich głównych celem było zdobycie szczytów Otorten i Ojka-Czakur. Każdy z uczestników wyprawy był doświadczony w górskich wyprawach, wszyscy byli bardzo dobrze przygotowani. Nigdy jednak stamtąd nie wrócili, a szczegóły zdarzenia i przyczyny ich śmierci do dziś pozostają nieznane.

Gdy grupa nie wróciła w planowanym terminie, wszczęto poszukiwania. Gdy w końcu udało się zlokalizować namiot studentów, grupa poszukiwawcza przeżyła olbrzymi szok. Okazało się, że jedną ze ścian namiotu przecięto nożem od wewnątrz. Wskazuje to zatem, że grupa z jakiegoś powodu postanowiła opuścić namiot, choć temperatura mogła przekraczać nawet -20 stopni Celsjusza. Ciała zaginionych znaleziono na skraju lasu, rozebrane do bielizny. Odkryto również resztki ogniska. Stwierdzono, że wszyscy uczestnicy zmarli w wyniku wyziębiania. Choć ich ciała nie wykazywały oznak walki, to dwie ofiary miały połamane żebra, a dwie następne pęknięte czaszki. Dodatkowo, niektóre zwłoki miały przebite serca, oparzenia i zaschniętą pianę wokół ust, oraz brakowało im oczu i języków. Osoby biorące udział w pogrzebach zmarłych studentów zeznały również, że kolor ich skóry był dziwnie żółty lub pomarańczowy, a włosy były zupełnie siwe.

Miejsce zdarzenia otrzymało miano Przełęczy Diatłowa, na część lidera tragicznej wyprawy - Igora Diatłowa, lecz przez miejscowych nazywane jest „Górą Umarłych”, lub „Martwą Górą”.

Uczestnicy podczas wyprawy

Przełęcz Diatłowa – teorie

W związku z tym tragicznym wydarzeniem powstały rzecz jasna liczne teorie. Na ten moment teorii odnośnie tajemniczej śmierci studentów jest aż 75. Lwia część to rzecz jasna teorie spiskowe obwiniające rosyjskie władze o całe zajście. Brano pod uwagę udział wojska lub rosyjskich agencji wywiadowczych oraz testy rakietowe. Inne teorie zakładają z kolei rytualny mord, atak rdzennych mieszkańców SybieriiMansów, bójkę wśród uczestników wyprawy, atak Yeti, czy nawet UFO. Uznaje się jednak, że najbardziej prawdopodobnymi przypuszczeniami są te odnoszące się do zjawisk naturalnych – huragan lub lawina – i to właśnie trzy takie teorie sprawdzi rosyjska prokuratura.

Źródło: domena publiczna/ wikipedia.com

Zobacz też: >> Porwane dzieci: Niewyjaśnione zaginięcia - 5 zagadek kryminalnych <<

Tragedia na Przełęczy Diatłowa – wznowiono śledztwo

W dniu 60. rocznicy tragedii Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej podjęła decyzję o wznowieniu śledztwa. W marcu śledczy zamierzają wyruszyć w rejon Przełęczy, wraz ze specjalistami, w celu zbadania zbocza góry, głębokości śniegu i innych tego typu szczegółów. Zbadane zostaną trzy teorie odnoszące się do zjawisk naturalnych, które zdaniem śledczych są najbardziej prawdopodobne. Jak przyznał przedstawiciel rosyjskiej prokuratury, Aleksander Kurennoj:

Wiatr jest niezwykle silny na tym obszarze, przedstawiciele rdzennej ludności są tego świadomi.

Tak się bowiem składa, że rosyjska prokuratura absolutnie wyklucza, aby do śmierci uczestników wyprawy doprowadziły akcje rządowe. "Jest to absolutnie nie do pomyślenia" - tak tę kwestię podsumował Andriej Kuriakow, szef nadzoru nad wymiarem sprawiedliwości w prokuraturze obwodu swierdłowskiego. Stwierdził on, że teorie o rzekomym tajnym działaniu służb zostały przez nich obalone. Dodał również, że prokuratura zażądała wydania wszystkich dokumentów, które w jakikolwiek sposób powiązane są ze sprawą, w sposób zarówno bezpośredni jak i pośredni. Niektóre dokumenty zostały odtajnione 20 - 30 lat temu, inne z kolei nigdy nie zostały sklasyfikowane.