Rzecznik Praw Obywatelskich wywołuje wojnę z patostreamerami

Michał Tomaszkiewicz
AKTUALIZACJA 23.10.2018 22.10.2018 15:42
AKTUALIZACJA 23.10.2018 22.10.2018 15:42

Patalogiczne transmisje internetowe są polską specjalnością – nigdzie indziej na świecie materiały przesiąknięte wulgaryzmami i przemocą nie cieszą się taką popularnością, jak u nas. Problem został dostrzeżony przez RPO, który zapowiedział urwanie zjawisku wszystkich możliwych głów.

Fot. patostream|undefined

Osoby, które specjalizują się w tego typu transmisjach często zostają celebrytami i cieszą się spora popularnością wśród młodzieży. Młodych Polaków bawi na przykład znęcanie się nad innymi osobami, zarówno fizyczne, jak i słowne, często wykonywane w zamian za przekazanie patostreamerom pieniędzy.

Rzecznik Praw Obywatelskich alarmuje, że część transmisji jest najwyraźniej prowadzona przez osoby pozostające pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. W pogoni za popularnością patostreamerzy wpadają na coraz bardziej okrutne pomysły – jeden z nich, zatrzymany już przez policję, transmitował uwodzenie nieletnich dziewcząt i namawianie ich do obnażania się przez kamerą.

Przedstawiciele Google informują, że patologiczne streamy to problem występujący właściwie tylko w naszym kraju – z innych regionów świata do giganta nie trafiają sygnały o podobnych transmisjach przeprowadzanych w serwisie YouTube.

Postawioną na szybko diagnozą jest teoria o zmęczeniu Polaków wszechobecną agresją, widoczna zarówno w życiu prywatnym, jak i w przestrzeni publicznej, w szczególności w polityce. Z tego powodu przemoc fizyczna i słowna wywołuje w nas zupełnie inne reakcje, niż u osób nie mających z nią częstej styczności – po prostu się do niej przyzwyczailiśmy i uważamy za część codzienności.

Polska wypowiada wojnę patosrteamerom

Mimo, że wszyscy wiedzą o problemie, nie robi się zbyt dużo, żeby z nim walczyć – do RPO jak na razie trafiła tylko jednak skarga dotycząca patologicznych transmisji, Ministerstwo Cyfryzacji nie ma żadnych sygnałów w tym temacie, a resort sprawiedliwości dopiero zaczął przyglądać się zjawisku. Wszyscy zgadają się z tym, że należy z nim walczyć – między innymi odcinając patostreamerów od źródła dochodów, czyli datków od oglądających.

Pojawił się także pomysł poszczucia na autorów pełnych przemocy transmisji skarbówki – założono, że nie odprowadzają podatków od otrzymywanych datków.

Odcięcie od pieniędzy to tylko część wstępnie opracowanego planu. RPO chciałoby, żeby w walkę z patostreamami zaangażowały się platformy wideo i serwisy społecznościowe – skoro dysponują narzędziami pozwalającymi wykryć łamanie praw autorskich do utworów czy pokazywanie nagości, nie powinny mieć także problemów z ustaleniem, że dany materiał pokazuje przemoc i powinien być usunięty.

Planowane jest także wykorzystywanie już istniejącego prawa do karania patostreamerów – internet traktowany jest jako przestrzeń publiczna, a materiały publikowane przez autorów patologicznych transmisji łamią zasady współżycia społecznego. Obnażanie się, przemoc fizyczna i słowna – wszystkie te zjawiska są regulowane przez obowiązujące przepisy.

Ważnym elementem podejmowanej walki ma być ponadto odpowiednie wychowywanie młodzieży i wszczepienie nowym pokoleniom elementarnych zasad moralności.