Samochodem przez rondo... na wprost
Na drogach dochodzi do wielu różnych wypadków, ale z reguły ich okoliczności i przebieg są dość mocno zbliżone do siebie. Jednak niekiedy mają miejsce nietypowe zdarzenia.
Do bardzo „niesztampowego” wypadku doszło na rondzie w Braile, w Rumunii. Kierowca poruszający niemalże środkiem jezdni najpierw wjechał na wysepkę rozdzielającą dwa pasy ruchu w przeciwnych kierunkach, a następnie przemknął na wprost przez pokaźnych rozmiarów rondo. Co więcej, prędkość z którą się poruszał jak na warunki miejskie była dość wysoka.
Co za tym idzie, samochód wystrzelił do góry niczym po najechaniu na rampę, przeskakując nad rondem. O miększe lądowanie zadbała tafla wody znajdująca się na tym fragmencie jezdni:
Mimo to, sądząc po latających w każdą ze stron elementach auta można domniemywać, że szkody powstałe w wyniku tego zdarzenia były dość poważne i uniemożliwiły bezpieczne kontynuowanie jazdy.
Oglądając tak dramatyczne sceny, intryguje kwestia tego, jak można było doprowadzić do takiego zdarzenia?
Okazuje się, że kierowcą był 22-latek, który… zasnął! Zaskakiwać może również fakt, że wyszedł on z tego zdarzenia bez większego uszczerbku na zdrowiu. W końcu przy takich przeciążeniach można byłoby się spodziewać obrażeń ciała – szczególnie narażone na niebezpieczeństwo były kręgi szyjne.
Władze postanowiły ukarać niesfornego kierowcę, kierując sprawę do sądu. Wszystko dlatego, że osoba prowadząca ten pojazd mechaniczny stworzyła ogromne zagrożenie w ruchu drogowym. Nietrudno sobie wyobrazić konsekwencje analogicznej sytuacji, w przypadku której obiektami kolidującymi z torem jazdy samochodu byliby np. przechodzący na pasach ludzie.
Co sądzicie o tej sytuacji?