Słynny iluzjonista zmarł z powodu koronawirusa. Nie żyje Roy Horn, z duetu Siegfried & Roy

AKTUALIZACJA 09.05.2020 09.05.2020 10:27
AKTUALIZACJA 09.05.2020 09.05.2020 10:27

Roy Horn, jeden z członków założycieli duetu iluzjonistycznego Siegried & Roy, których spektakl uznawany był swego czasu za jedną z największych atrakcji turystycznych Las Vegas, zmarł z powodu koronawirusa w wieku 75 lat.

Roy Horn – nieoczekiwana śmierć z powodu kornawirusa 

Urodzony 3 października 1944 Roy Horn trafił do szpitala w Mountain View w Las Vegas pod koniec kwietnia. Wykryto wtedy u niego koronawirusa. W nocy z 8 na 9 maja zmarł.

Dziś świat stracił jednego ze swoich najlepszych magików, a ja swojego najlepszego przyjaciela. Od chwili, w której się poznaliśmy, wiedzieliśmy że zmienimy świat. Nigdy nie będzie Siegfrieda bez Roya i Roya bez Siegfrieda – czytamy w specjalnym komunikacie, wystosowanym przez Siegfrieda Fischbachera, stałego współpracownika artysty. 

Duet twórców nie tylko występował razem, ale i mieszkał razem w specjalnym domu w Las Vegas, w którym żyły także ogromne białe lwy i tygrysy, uczestniczące w show. 

Przeczytaj także

Siegfried & Roy – słynny duet iluzjonistów

Duet Siegried & Roy zasłynął dzięki specjalnemu show iluzjonistycznemu z udziałem białych lwów i tygrysów. Od początku lat 90. panowie mieli swój własny spektakl w hotelu Mirage w Las Vegas. Szacuje się, że w czasie występów w Vegas przeprowadzili ok. 5 tys. pokazów, gromadzących ponad 10 mln ludzi i zarabiając w tym czasie ponad miliard dolarów.

Roy Horn i Siegfried Fischbacher, obaj urodzeni w Niemczech, przez lata marzyli o wielkiej karierze estradowej. Kiedy poznali się w połowie lat 50. na pokładzie statku turystycznego, szybko postanowili rozpocząć współpracę. Przez lata dopracowywali formułę swojego iluzjonistycznego pokazu, w którym częstokroć występowali z pięknymi białymi lwami i tygrysami.

Przeczytaj także

Siegfried & Roy – na pomoc dzikim zwierzętom

Od 1967 zaczęli występować w Las Vegas, a od 1990 roku dostali swój własny spektakl w słynnym Mirage. Szefostwo kasyna wybudowało tam dla nich nawet specjalną scenę oraz wielki dom, w którym mieszkali razem, wraz z dzikimi zwierzętami, prezentowanymi na scenie. Dzięki temu duet stał się pewnego rodzaju rzecznikiem w celu ochrony tych zwierząt.

Swego czasu mówiło się nawet, że to właśnie, dzięki działaniom duetu magików stworzenia te nie wyginęły pod koniec XX wieku.

Przeczytaj także

Siegfried & Roy – zaskakujący koniec kariery

Kariera sceniczna Horna zakończyła się w 2003 roku, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach, w trakcie trwania spektaklu, mężczyzna został zaatakowany i brutalnie okaleczony, przez tygrysa imieniem Mantecore.

Mimo, że duet współpracował wcześniej wielokrotnie z tym dzikim zwierzęciem, tygrys zaatakował mężczyznę, dokonując poważnych obrażeń. Mężczyzna trafił do szpitala, a gdy dokonał rekonwalescencji, nie wrócił już do stałych występów na scenie. Jedyne show duetu po wypadku odbyło się w 2009 roku i stało się bazą dla specjalnego programu stacji ABC. Panowie oficjalnie przeszli na emeryturę w 2010 roku.

Przeczytaj także

Siegfried & Roy – gwiazdy popkultury

Duet zapisał się także złotymi zgłoskami w świecie popkultury. Powstało wiele dzieł, nawiązujących do ich działalności estradowej, a także serial telewizyjny, poświęcony początkom ich kariery. Postaci wzorowane na słynnym duecie pojawiły się nawet w serialu animowanym „Simpsonowie”. Duet wspomagał także organizacje charytatywne.

Czytaj także: "Król tygrysów" w szczerym zwiastunie. Zobaczcie zabawne wideo.