Trafił do grobu przez koronawirusa. Po dwóch tygodniach wrócił do domu [WIDEO]

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 13.10.2020 13.10.2020 12:43
AKTUALIZACJA 13.10.2020 13.10.2020 12:43

Koronawirus może być śmiertelnie niebezpieczny, chociaż nie zawsze. Pewien pacjent został uznany za zmarłego z powodu COVID-19. Wyprawiono mu nawet pogrzeb. Po dwóch tygodniach okazało się, że jednak żyje.

Fot. trumna - zdjęcie poglądowe|undefined

Pandemia koronawirusa z miesiąca na miesiąc zbiera coraz większe żniwo. Nic dziwnego, że lekarzom może się czasem zdarzyć wpadka. W przypadku pewnego pacjenta z Rosji wpadka była śmiertelnej wagi. Uznano go za zmarłego z powodu COVID-19, wyprawiono mu pogrzeb, a po dwóch tygodniach... wrócił do domu cały i zdrowy. Jak to możliwe?

Koronawirus - stwierdzono zgon, a pacjent wrócił do domu

Chociaż polska służba zdrowia nie cieszy się największą renomą, zawsze może być gorzej. Daleko nie trzeba szukać. Wystarczy zajrzeć do naszych wschodnich sąsiadów. Okazuje się, że pewna rodzina z syberyjskiej wsi Szabanowo (w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym) przeżyła prawdziwy koszmar z powodu pomyłki lekarzy.

Przeczytaj także

Jak podaje portal kresy24.pl, pewien mężczyzna zachorował na koronawirusa. Lekarze robili, co mogli, ale według oficjalnej dokumentacji pacjent zmarł z powodu COVID-19. Przekazano smutną informację rodzinie, która wyprawiła zmarłemu pogrzeb i pogrążyła się w żałobie. Dwa tygodnie po ceremonii krewni pacjenta dostali telefon z jednego z ośrodków opieki. Poinformowano ich, że... mężczyzna właśnie wyleczył się z COVID-19 i jest gotowy, by wracać do domu.

Oburzona rodzina rzekomo zmarłego pacjenta postanowiła wyjaśnić tę absurdalną sytuację. Sprawa trafiła już ministerstwa zdrowia obwodu kemerowskiego. Urzędnicy będą badać kulisy tej katastrofalnej pomyłki. Nie wiadomo bowiem, do kogo należą pochowane na miejscowym cmentarzu zwłoki.

Przeczytaj także

Co ciekawe krewna uznanego za zmarłego pacjenta, któremu udało się pokonać koronawirusa nadal odwiedza "jego" grób, o który dba i regularnie składa na nim kwiaty.

Przeczytaj także

Koronawirus - ile ofiar pochłonął COVID-19?

Mimo że powyższa kuriozalna historia skończyła się dobrze (przynajmniej dla omyłkowo uśmierconego pacjenta), koronawirus to nie przelewki. Sam wirus nie jest śmiertelnie niebezpieczny, choć nadal groźny dla organizmu człowieka, ale jeśli osoba posiadająca choroby współistniejące takie jak choroba niedokrwienna serca, cukrzyca, nadciśnienie, nowotwory, przewlekła choroba nerek, przewlekła obturacyjna choroba płuc, udar, niewydolność serca, astma, przewlekła choroba wątroby czy HIV/AIDS  i zachoruje na COVID-19, istnieje duże ryzyko śmierci, zwiększające się wraz z wiekiem pacjenta.

Przeczytaj także

Od ogłoszenia pandemii koronawirusa na COVID-19 zachorowało prawie 38 milionów osób na całym świecie. Zanotowano ponad milion ofiar śmiertelnych. Lekarze alarmują, że wraz z jesienią liczba chorych, a co za tym idzie, martwych pacjentów znacznie wzrośnie. Aby zapobiec zainfekowaniu, należy więc przestrzegać zaleceń WHO - nosić maseczki ochronne, często dezynfekować ręce i unikać kontaktów z innymi ludźmi.

Przeczytaj także

 

Zobacz też: 19 najbardziej absurdalnych teorii spiskowych dotyczących koronawirusa