UODO brutalnie o łańcuszku mającym chronić dane przed Facebookiem. Udostępniliście?
Tysiące polskich internautów próbowało zabezpieczyć prywatność swoich danych na Facebooku publikując post o braku zgody na korzystanie przez portal z udostępnianych zdjęć. Urząd Ochrony Danych Osobowych nie zostawia złudzeń – nie miało to większego sensu.
Łańcuszek przeszedł przez polski internet jak burza - była to kopia zjawiska, które kilka dni wcześniej przelało się przez profile użytkowników w USA.
Korzystający z Facebooka mieli za pomocą jednego prostego postu zabronić portalowi wykorzystywania publikowanych na nim zdjęć oraz osobstsych informacji – idea ta trafiła na żyzny grunt, jako że coraz więcej mówi się o zachowywaniu prywatności w internecie.
Łańcuszek, który być może przykleiliście i Wy, wygląda tak:
Dla wszystkich, którzy po jego zamieszczeniu poczuli się należycie zabezpieczeni na Facebooku UODO ma złą wiadomość:
Łańcuszki z oświadczeniami o tym, że nie dajemy portalowi społecznościowemu prawa do korzystania z naszych zdjęć czy informacji o nas nic nie dają. Ich zamieszczanie nie ma większego sensu, gdyż nie mają mocy prawnej w relacjach z portalem społecznościowym. Dla obu stron wiążące są jednak zasady korzystania z materiałów użytkowników określone w Regulaminie, Zasadach dotyczących danych oraz Standardach społeczności. Bardzo często akceptując ich postanowienia udzielamy licencji na korzystanie ze wszystkich materiałów, które upubliczniamy.
Urząd wskazał, że prawdziwym wywabieniem dla osób dbających o swoje dane osobowe jest RODO – przepisy tak restrykcyjne, że część portali wolała wycofać się ze świadczenia usług dla Europejczyków niż ryzykować ich złamanie i konieczność płacenia gigantycznych kar.
UODO: łańcuszek na Facebooku nie miał sensu
Prezes UODO przypomina też użytkownikom mediów społecznościowych, że o ile ich oświadczenia nie mają mocy prawnej w relacjach z administratorami portali, to prawa jakie daje nam RODO już tak. Każdy użytkownik Facebooka może więc skorzystać z uprawnień kontrolnych, przewidzianych w art. 12-22 RODO, wobec sposobów wykorzystania jego danych osobowych. A są to takie prawa jak:
- do przenoszenia danych
- sprzeciwu
- do tego by nie podlegać profilowaniu
- do bycia poinformowanym o operacjach przetwarzania
- do sprostowania i uzupełnienia danych
- do ograniczenia przetwarzania danych
- do usunięcia danych (tzw. prawo do bycia zapomnianym)
- dostępu do danych
Z RODO naprawdę nie ma żartów – przekonał się o tym Google, który za złamanie przepisów we Francji musi zapłacić 50 mln euro kary.