„Wiedźmin”: polscy internauci przegrali z piratami. Nie udał się trolling stulecia
Dzięki tej akcji świat miał uklęknąć przed polskimi trollami. Okazało się jednak, że nikomu nie chciało się wcielić w życie perfidnego planu udostępniania w sieci mniejszego zła w postaci polskiego serialu „Wiedźmin” jako dzieła Netfliksa.
Trolle internatowe błyskawicznie zorientowały się, jakim złotem dysponują. Polski serial „Wiedźmin” z Michałem Żebrowskim w roli Geralta znany był praktycznie tylko w naszym kraju, a jeśli już ktoś słyszał o nim za granicą, to tytuł „Hexer” nie wskazywał za bardzo na powiązanie z twórczością Andrzeja Sapkowskiego.
Pojawił się więc pomysł na wywołanie w sieci pospolitego ruszenia i udostępnienia w chwili premiery „Wiedźmina” od Netfliksa tysięcy kopii polskiego serialu podpisanych jako gorące i pożądane przez piratów odcinki.
Wygląda jednak na to, że na buńczucznych zapowiedziach się skończyło. W akcji udział wzięło zbyt mało internautów, żeby ich próby zostały zauważone w pirackim świecie.
Chcieli strollować cały świat podmieniając piratom „Wiedźmina”. Coś poszło nie tak
Niejednoznaczna moralnie akcja – z pirackimi kopienia „Wiedźmina” Netfliksa chciano walczyć piracąc serial TVP – miała ogromy potencjał. Jeśli zostałaby dobrze przeprowadzona, można sobie wyobrazić reakcje zawiedzonych widzów, którzy zamiast Henry’ego Cavilla ujrzeliby Michała Żebrowskiego w przaśnym serialu z 2001 roku.
Wygląda jednak na to, że polscy internauci, mając wybór między większym i mniejszym złem, postanowili nie wybierać w ogóle i nie brać udziału w akcji. Możliwe też, że po prostu im się nie chciało lub też o pomyśle na trolling najzwyczajniej w świecie zapomnieli, odliczając godziny, minuty i sekundy do premiery „Wiedźmina” Netfliksa.
Osiem odcinków pierwszego sezonu przygód Geralta udostępniono 20 grudnia 2019 roku. Jak Netflix poradził sobie z przeniesieniem duszy powieści Sapkowskiego na ekran dowiecie się z naszej recenzji.
Zobacz także: "Wiedźmin" - sezon 1 [RECENZJA]