18.11.2016 00:35

Peter Wiwczarek: Vader i tak ma wielu wrogów

„The Empire”, najnowszy krążek kapeli Piotra „Petera” Wiwczarka, ma polską premierę 18 listopada 2016 roku. Przy tej okazji przeprowadziliśmy obszerny wywiad z liderem Vadera, legendą polskiej sceny ekstremalnego metalu.

Peter Wiwczarek: Vader i tak ma wielu wrogów
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl

Olsztyńska grupa Vader istnieje już od 33 lat. Jedynym stałym członkiem formacji był przez ten czas Piotr „Peter” Wiwczarek - gitarzysta, wokalista, frontman i autor muzyki zespołu. W związku z premierą nowego wydawnictwa, albumu „The Empire”, porozmawialiśmy z weteranem polskiej sceny metalowej.

Opowiedział nie tylko o trudnych początkach ekstremalnego metalu w Polsce czy współczesnych hejterach, ale też między innymi o buncie i wytrwałości, czarnych mszach domniemanych satanistów, pocztowych sprawunkach, inspiracjach czy Japonii.

Uchylił też rąbka tajemnicy odnośnie planów Vadera na przyszły rok.

W filmie Godarda, „Do utraty tchu”, poeta Jean-Paul Melville odpowiada na pytanie głównej bohaterki o cel życia: „stać się nieśmiertelnym, a później umrzeć”. Vader w tym roku wszedł w wiek Chrystusowy. Uważasz, że Twój dorobek artystyczny rzeczywiście zapewni Ci coś takiego jak nieśmiertelność?

"

Wiesz, nie mi to określać. Pamiętaj, że ja oczywiście cieszę się z tego, co robię. Stało się to również moim już nie tylko życiem w sensie… Moje… Pochłania to moje emocje, moje marzenia. Stało się moją pracą po prostu - z tego się również utrzymuję. Także ma to swoje dobre strony, ponieważ nie musisz się martwić o egzystencjalizm, jak ładnie to zaznaczyłeś, czyli nie muszę iść do fabryki do roboty, żeby zarobić na struny i móc pracować. Mogę się skupić na muzyce, poświęcić więcej czasu. Być po prostu w tym lepszy. Z drugiej strony, jest to w przypadku death metalu, w przypadku akurat naszego zespołu, jest to też swego rodzaju jakieś poświęcenie, bo – wiesz – no, oczywiście nie mi narzekać, bo jest akurat… pomimo tylu lat na karku, jako zespół, nie jest źle, jak cały czas gramy, mamy publikę dostateczną, żeby się cieszyć, nie? Ale na pewno nie jest to życie bardzo proste. Po prostu musimy być cały czas aktywni. Nie tak, że sobie wydasz płytę raz na dziesięć lat jak to robią wielcy, znane zespoły, po prostu finansowo mogą sobie na to pozwolić – podejrzewam. Taki jest tego warunek, nie? A może to jest i dobrze, bo dzięki temu jestem aktywny, nie obrastam w tłuszcz i cały czas jakby poświęcam się tej muzyce. Czy to jest doceniane, czy nie – to osobna kwestia, ale nie robię tego, żeby mnie ktoś doceniał za to, co robię, a za muzykę, którą robię. Tak więc, tutaj też nie mam prawa narzekać. Wszystkie płyty mają oczywiście różne recenzje, różnie są odbierane przez różnych ludzi, ale są odbierane dobrze i to znaczy, że jednak cały czas mamy coś do powiedzenia. Pomimo tego, że świat wokół w międzyczasie tak mocno się zmienił. "

- - : - - / - - : - -

Wasze początki, 1983 rok to jeszcze nie aż taka ekstrema, chociaż zakładam, że graliście ostro jak na tamten czas. Jakie były powody, dla których w ogóle zacząłeś wsiąkać w taką muzykę - że poczułeś potrzebę, żeby coś takiego tworzyć? To była potrzeba wyrzucenia czegoś z siebie? Jakieś frustracje, przemyślenia, którymi się chciałeś podzielić, a może sposób na rozładowanie wku*wienia na otaczający Cię świat?

"

Tak to mogę powiedzieć dzisiaj. Wtedy byłem chyba za młody, żeby myśleć w takich kategoriach. To raczej było naturalne i podejrzewam, że większość tych wszystkich ludzi, nie tylko w Polsce, którzy zaczynali grać ostrzejszą muzykę czy głównie właśnie muzykę rockową czy metalową (to jeszcze bardziej ekstremalny kierunek) mieli jakąś taką potrzebę. Może wynikało to z tego, że ja byłem wychowany w bardzo spokojnej rodzinie i nie narzekałem na brak ruchu, bo jednak cały czas miałem podwórko, miałem kolegów. Żeśmy śmigali po drzewach wszędzie, kurde, z kijami w rękach. Wiesz – spoko, ale potem w szkole, kiedy… Ja byłem bardzo spokojnym człowiekiem w szkole, troszeczkę wręcz nawet nie do końca wierzącym w siebie, chociaż całkiem nieźle „kapującym”. Może ta zmiana, dodatkowo – zaczęły mi rosnąć włosy na jajkach, zaczęły buzować… hormony i człowiek zaczął szukać czegoś innego niż tylko poklasku u nauczyciela, czy po prostu książki. Zaczęły się budzić trochę inne żądze i nie mówię tylko o panienkach, takich rzeczach, ale o czymś, wiesz… jakimś głośnym krzyknięciu. Wiesz, wtedy… Pamiętaj, że to były czasy takie pomiędzy hipisami - krzykiem przeciwwojennym, a punk rockiem, który bardzo gwałtownie wszedł u nas. Bardzo był popularny i wtedy Jarocin – te pierwsze Jarociny – 90% tych pierwszych Jarocinów, to byli punki. A punk również wpłynął na metal pośrednio – był bardziej agresywny, niż muzyka hardrockowa. Grał Kat, ale jeszcze nie tak, jak później. Grał TSA, który był szokiem, ale porównaj TSA z muzyką ekstremalną dzisiejszych czasów. "

- - : - - / - - : - -

Jasne – to wydaje się prawie, że pop.

"

Wiesz, podejrzewam, że była to naturalna potrzeba jakiegoś krzyku, takiego… takiej rebelii, ale takiej rebelii nastolatka, który chce się buntować dla buntu, po prostu, czystego… Nie wiem, czy tak akurat było… "

- - : - - / - - : - -

To był bunt przeciwko systemowi, czy przeciwko…

"

System miałem w dupie - myśmy się trzymali z boku. My żyliśmy w innym świecie, jako metalowcy. Ja już wtedy zacząłem grać na instrumencie, na basie jeszcze wtedy. Motörhead na mnie działał, Saxon. Judas Priest był moim ulubionym zespołem, kurde, dzięki temu… Dzięki znaczkowi Judasów poznałem Zbyszka – założyliśmy Vadera w ogóle. Vader na początku… To była dla nas ekstrema – Judas, Motörhead – to była ekstrema. Do momentu, jak się pojawił „Show No Mercy” to nie było nic mocniejszego. Ewolucja, że tak powiem, u nas była bardzo podobna, jak na zachodzie. Jak potem czytałem wspomnienia zespołów… Nawet Kreator… To wszystko wyglądało podobnie, tylko jakby trochę wcześniej oni… Oni żyli w innych realiach, więc oni mogli realizować siebie znacznie prościej, niż w Polsce - żeby nagrać pierwszą płytę musiałem czekać prawie dziesięć lat. To jednak jakby pokazuje, jaka była sytuacja. Przez dziesięć lat można zrobić albo karierę, albo zrobić karierę i ją skończyć w międzyczasie. Wtedy dziesięć lat to było… Wtedy jakby inaczej ten czas był odmierzany. "

- - : - - / - - : - -

Czujesz się w takim razie prekursorem polskiej ekstremy? Wcześniej był ten Kat powiedzmy, trochę słyszałem od ojca opowieści o pierwszych Jarocinach…

"

No, ja szalałem na Kacie w Jarocinie właśnie „do utraty tchu”, także to… i to dwa razy. Także Kat, chociaż muzycznie może nie był tam absolutnym topem dla mnie, chociaż niewątpliwie „Wyrocznia” to było właśnie coś, czego poszukiwałem. Tam były takie riffy niektóre, że wiesz, nawiązujące właśnie do tych pierwszych kapel thrashowych. Ja już wtedy byłem pod wpływem Slayera mocno, tych pierwszych płyt, kurde, to… „Wyrocznia” to bardzo slayerowski kawałek, bardzo mocny, gęsty. Zupełnie inny, niż reszta tych, co grali wcześniej – typu „Tabory” czy pierwsze ich nagrania. "

- - : - - / - - : - -

Pierwsza płyta Kata to esencja speed metalu w ekstremalnej już formie…

"

Oni grali bluesa, także to wszystko było przesycone tym stylem bluesa, czy typowego rock & rolla. Ten rytm pełen bluesa, nie? Także tam dużo było rockowych zagrywek, a głównie muzyka… głównie przesterowane gitary i ta rytmika, kurde, dwóch gitar no i solo – to było czymś nowym, świeżym, czymś, co się nazywało metalem. To oni wprowadzili… faktycznie, to była w naszym kraju… taki Black Sabbath, wiesz - jak na świecie. Wpłynął na pewno bardzo mocno – również i na mnie i na nas, ale my zaczęliśmy tworzyć jakby swoją scenę, ponieważ nikt nam nie pomagał, nikt się nie interesował. Nagrać płytę było niemożliwe – musiałeś mieć znajomości albo być na Śląsku, a nawet na Śląsku zespoły grające ostrzej… Wiesz, ja znałem kolegów z Dragona, z Genezy Agresji – były takie fajne kapele na Śląsku grające. Ja wcale nie miałem takich dobrych układów. "

- - : - - / - - : - -

Czyli wszystko musieliście zrobić sami?

"

Nie było innego wyjścia. Wiesz, jak nikt Ci nie pomaga, a chcesz coś robić, to musisz sobie z tym poradzić sam. Nie mieliśmy instrumentów albo pieniędzy na jakieś fajne instrumenty, to trzeba było robić w piwnicy. Wiesz, mieliśmy kolegów, którzy robili wzmacniacze i gitary, różne rzeczy i myśmy na tym grali. Nic innego po prostu… Nie było żadnych szans, żeby mieć. Poważne, pierwsze poważne, takie profesjonalne gitary to ja, tak naprawdę, zacząłem kupować – i sprzęt – dopiero, kiedy żeśmy zagrali pierwszą trasę w 1993 roku, czyli po pierwszej płycie. To były cuda. No, ale wiesz, no, nie o to chodzi – natomiast my nie byliśmy jedynym zespołem, który tworzył scenę, oczywiście, w tamtych czasach. Tak się akurat stało, że myśmy przetrwali ten okres prób, ten różny… okres wszelkich problemów. Wiele kapel, które były równie znaczące, a może nawet i bardziej znaczące, niż Vader w tamtych czasach, jeszcze pod koniec lat 80., po prostu gdzieś zniknęły po drodze. Co innego chcieli robić, albo no może chcieli zbyt szybko karierę robić? Każdy… jak każdy ma jakiś inny cel w swoim życiu, jak tworzy muzykę. Natomiast scena była silna i ja, dlatego między innymi… to był jeden z powodów nagrania „Future of the Past II”, właśnie z… Chciałem przypomnieć o tym, że polska scena nie jest mocna tylko dzisiaj. W sensie, że jest znana na świecie z powodu kilku zespołów takich dość znamienitych, ale była silna już wcześniej, tylko że my… Trzeba było troszkę poczekać, żeby ludzie na zachodzie to zobaczyli i uwierzyli. Wiesz, wtedy nie było Internetu, wtedy się tylko wysyłało kasety. To jest ilościowo… no, nie możesz, no… Ja pamiętam, jak pierwsze swoje kasety, jeszcze nazywałem to demo, ale to było tak naprawdę nagranie live -„Live in Decay” w 1988 roku. "

- - : - - / - - : - -

Zdaje się, że nagrywaliście to w radio, tak?

"

W jakim radio? W radio to dopiero później. To było nagrane kompletnie na kaseciaku zwykłym, kurde, w mono. Kilka odseparowanych na szpuli… Zmasterowana taka taśma na szpuli i potem kopiowana po prostu na kasety. Na kasety, jakieś tam kupowaliśmy kasety zespołu Mazowsze, Śląsk czy jakieś bajki, które były najtańsze. Kasowało się, nagrywało się i wysyłało się, a nie tam… Wiesz, jakieś tam kserowane, okładki ksero… Ksera nie było w Olsztynie, trzeba było do Warszawy jeździć zrobić okładki, a zresztą dzisiaj sobie trudno wyobrazić takie trudności, bo to brzmi wręcz, kurde, kuriozalnie, ale tak było. Wiesz, ja wysyłałem ogromne ilości, bo w tamtych czasach, słuchaj, wysłać samemu… chodzić na pocztę, wysyłać pocztą, nie mailem, parę setek kaset to naprawdę była duża rzecz, wiesz? "

- - : - - / - - : - -

Ale dzięki temu chyba też sporo znajomości się nawiązywało. Na warszawskim koncercie Inquisition, Rotting Christ i brazylijskiego Mystifier, ten ostatni ze sceny pozdrawiał Vadera.

"

O, widzisz. No, bo to były tamte czasy, tylko… znaczy rok później w zasadzie, kiedy żeśmy nagrali już pierwsze takie właściwe demo, czyli „Necrolust”. To było już tak wiesz, nagrane w studio. Co prawda cztery kawałki, ale to już było i lepiej wydane i ksero lepsze, bo już się pojawiło ksero w Olsztynie, to już łatwiej było robić. Już było po angielsku przede wszystkim, bo to już… początki naszej współpracy z Docentem, czyli już ten Vader, który znamy dziś i to były początki tak naprawdę tego Vadera – 1989 rok. I od tamtej pory, wtedy właśnie nawiązałem najwięcej kontaktów, bo tam wtedy właśnie i Blasphemy, kurczę, Immolation – zespoły, które wtedy też wydawały pierwsze kasety demo, a teraz to już są znane kapele, nie? Starałem się wysyłać wszędzie. Adresy się zdobywało na zasadzie takiej pantoflowej poczty, czyli zawsze każdy wysyłał garść „flyerów” tak zwanych, gdzie był adres, kontakt i się mieszało te flyery różne i się wysyłało do drugiej osoby czy do drugiego zespołu i tak jeden drugiemu wysyłał i w ten sposób, jak dostawałeś adres, to mu wysyłałeś i ja Ci powiem… W przeciągu roku, to ta sieć… To działało na zasadzie takiego Internetu. W tamtych czasach, czas też wolniej płynął, także nie było to już znowu takie bardzo bolesne, po prostu trzeba było trochę poczekać na swoje i tyle. "

- - : - - / - - : - -
Maciej Daszuta
Tagi: #Vader #Wywiady