08.12.2017 12:49

Apple uśmierciło Johna Travoltę

Aktor zmarł w wieku 54 lat 3 stycznia 2009 roku – podaje Siri, inteligentny asystent Apple. Korporacja została już poinformowana, że jej doniesienia wydają się być mocno przesadzone.

Apple uśmierciło Johna Travoltę
foto: kadr z wideo

John Travolta jest oczywiście jak najbardziej żywy. Najbardziej prawdopodobnym powodem, dla którego aktor został uznany za zmarłego, jest pomyłka sztucznej inteligencji, która nie do końca zrozumiała informacje znajdujące się w internecie.

3 stycznia 2009 roku to dzień, w którym zmarł syn aktora, Jeff. Siri najwyraźniej powiązała tę informację z profilem Johna Travolty.

Nie wiadomo, jak długo ten „fake news” był rozpowszechniany przez Siri – po otrzymaniu zgłoszenia Apple obiecało, że „naprawi problem”. Miejmy nadzieję, że chodzi o poprawienie informacji serwowanych przez asystentkę, a nie o doprowadzenie stanu faktycznego do zgodności z opisywanym.

foto: zrzut ekranu

Siri czerpie swoją wiedzę z internetu – najchętniej sięga po wpisy na Wikipedii oraz artykuły uznanych wydawców. Zdawałoby się, że to powinno wystarczyć, żeby podawane przez nią informacje były wiarygodne i sprawdzone, doświadczenie uczy jednak, że odpowiedziom asystentki nie zawsze można zaufać.

Można się było o tym przekonać w październiku 2017 roku, gdy Siri zaczęła twierdzić, że hymnem narodowym Bułgarii jest „Depacito” - utwór, który zdetronizował „Gangnam Style” pod względem liczby odsłon w serwisie YouTube.

Bułgarska wpadka została szybko naprawiona – można się spodziewać, że w ciągu kilku najbliższych dni Travolta wróci do życia w świecie Siri.

Korzystacie z asystentów głosowych?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele