14.07.2017 10:34

Zaakceptowali regulamin darmowego Wi-Fi, zgodzili się na 1000 godzin czyszczenia toalet

22 000 osób, które bez czytania zaakceptowały warunki korzystania z darmowej sieci Wi-Fi, mocno się zdziwiło – w regulaminie był ukryty zapis o zgodzie na wykonanie 1000 godzin prac społecznych.

Zaakceptowali regulamin darmowego Wi-Fi, zgodzili się na 1000 godzin czyszczenia toalet
foto: Ralf Lotys, CC BY 4.0

O tym, że nikt nie czyta regulaminów i warunków licencyjnych – zwanych EULA – producenci oprogramowania i dostawcy usług wiedzą od dawna.

Jedną z legend wczesnego internetu było ukrycie w licencji programu zapisu o tym, że pierwsza osoba, która zdzwoni na podany numer, otrzyma nagrodę w wysokości 2 000 dolarów. Kwota czekała na przekazanie szczęśliwcowi dobrych kilka lat.

Oprócz przyjemnych niespodzianek na beztroskich użytkowników mogą czekać także mniej radosne odkrycia. Purple, operator otwartych hotspotów działających na terenie Wielkiej Brytanii, dopisał do regulaminu łączenia się Internetem poprzez udostępnione Wi-Fi następujący punkt:

"

Użytkownik jest zobowiązany do wykonania na żądanie Purple 1000 godzin prac społecznych. W ramach tych aktywności mogą między innymi sprzątać zwierzęce odchody z parków, zapewniać głaskanie i czułości dla bezdomnych psów i kotów, ręcznie udrażniać kanalizację, czyścić mobilne toalety podczas festiwali muzycznych i innych wydarzeń oraz malować muszle ślimaków w celu poprawienia im humoru. "

Jego postanowienia zaakceptowało 22 000 osób – wszyscy zaznaczyli zapewne zgodę bez tracenia czasu na przeczytanie warunków korzystania z usługi.

Jak widać po niektórych przykładach prac społecznych, sprawa jest traktowana przez Purple jako żart – operator uspokoił, że nie zamierza egzekwować od użytkowników swojej sieci wywiązania się z zobowiązania. Przeprowadzona akcja miała po prostu wyczulić na konieczność zaznajamiania się z regulaminami.

Niechęć do czytania warunków korzystania z usługi mogą chcieć wykorzystywać oszuści – może się też zdarzyć, że krzywdzący klienta zapis zostanie wprowadzony na przykład przez sklep internetowy, chcący obronić się przed konsekwencjami podania błędnej ceny.

Odpowiednio skonstruowany – i jak najbardziej legalny – regulamin uchronił polski sklep internetowy przed bankructwem, gdy tysiące internautów zakupiło w nim notebooki gamingowe warte 8000 zł za sztukę po 10 zł.

Regulaminom sklepów czujnie przygląda się UOKiK, w razie potrzeby interweniując i żądając usunięcia klauzul zabronionych. W 2016 roku doszukano się ich ponad 400 razy.

Czytacie regulaminy korzystania z usług i programów?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele