27.07.2020 19:06
27.07.2020 19:06

Choć mam szczególną alergię na filmy z gatunku "dojrzewanie i umieranie", sięgam po nie ilekroć tylko mam okazję. Jest w tym trochę masochizmu, z przewagą jednak nadziei na pozytywne zaskoczenie. Widziałam już "Gwiazd naszych wina", "Szkołę uczuć", "Niech będzie teraz", "Kiedy się pojawiłaś" i całą masę innych tandetnych wyciskaczy łez, w których twórcy wykorzystują szantaż emocjonalny tak ordynarny, że należy im się za to specjalne miejsce w piekle. Do "Babyteeth" podchodziłam zatem z olbrzymią rezerwą. Na szczęście okazało się, że moje nadzieje nie poszły na marne.

"Babyteeth" - recenzja filmu Shannon Murphy

W swoim debiutanckim filmie Shannon Murphy serwuje nam historię nastoletniej Mili, przed którą świat stałby otworem, gdyby nie skrupulatnie wyniszczająca ją choroba. Gdy pewnego dnia, czystym zrządzeniem losu, dziewczyna poznaje zbuntowanego i skrajnie pogubionego Mosesa, odnajduje w sobie to, co mogłoby się zdawać, straciła dawno temu - chęć do życia. Siła uzależniającego zauroczenia jest tak ogromna, że wszelkie przywary chłopaka schodzą na dalszy plan. A jest ich zastraszająco wiele.

Z tego miejsca pragnę podziękować reżyserce za pokazanie tego, jak NAPRAWDĘ wygląda związek z trudnym chłopcem. Nie ma tu miejsca na ckliwość, nierealistyczne przemiany wewnętrzne czy idealizowanie tego, co z romantyzmem ma niewiele wspólnego. Zamiast tego dostajemy odarty z wszelkiego fałszu obraz relacji dwojga młodych ludzi, którzy chcą być razem, choć do końca nie wiedzą jak. Moses nie ma w sobie nic z "bad boya o złotym sercu" rodem z "Trzech metrów nad niebem" czy wspomnianej wcześniej "Szkoły uczuć". Zamiast tego jest postacią nad wyraz realistyczną, na zmianę wzbudzającą pogardę, współczucie i miejscami nutkę sympatii. Nie jest to bohater romantyczny, a człowiek z krwi i kości. Taki, którego każdy z nas spotkał choć raz w życiu.

Foto: materiały prasowe Best Film Fot. Foto: materiały prasowe Best Film

Nie bez powodu zaczęłam od relacji łączącej głównych bohaterów, zamiast choroby, z którą mierzy się Mila. Ta bowiem schodzi na dalszy plan, wciąż jednak pozostając obecną w życiu bohaterów, niczym wiszące nad nimi widmo nieuniknionego. Widzimy ją przede wszystkim na twarzach rodziców, którzy rozpaczliwie łakną każdej sekundy, jaka pozostała im z córką. W ich zachowaniu, gdy w obliczu ulatującego przez palce czasu, standardowe metody wychowawcze tracą rację bytu. W ojcu, który z bólem na twarzy stara się uchwycić w aparacie telefonu nawet najbardziej prozaiczne czynności swojej pociechy.

Foto: materiały prasowe Best Film Fot. Foto: materiały prasowe Best Film

W filmie Shannon Murphy nie ma miejsca na tandetę, czy bezpardonowe granie na emocjach widzów. Film porusza, jednak w subtelny, wrażliwy sposób. Zamiast morza łez, podniosłych przemów i skrajnie wymuszonych scen powolnego umierania, dostajemy wycinek codzienności rodziny, w życie której wkradł się intruz. Taki, który choć nie daje o sobie zapomnieć, nie oplata mackami wszystkiego, co widzimy na ekranie. 

"Babyteeth" to film, który w wyeksploatowany do granic możliwości gatunek tchnął zupełnie nowe życie. Jest niczym powiew świeżości w powietrzu, które zaczęło zalatywać zgnilizną. Dowód na to, że przy odpowiedniej dozie wyczucia, da się na pozór banalną historię obrócić w coś wyjątkowego. Jest to zasługa zarówno reżyserki, jak i fenomenalnej obsady. Każdy spisał się tu bowiem na medal. Eliza Scanlen, znana głównie z "Ostrych przedmiotów" i zeszłorocznych "Małych kobietek", po raz kolejny udowodniła, że jest jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia. Ben Mendelsohn i Essie Davis są do bólu przekonujący w rolach zrozpaczonych, zdezorientowanych rodziców, którzy starają się przygotować na coś, na przygotować się po prostu nie da. Wreszcie Toby Wallace jako Moses, którego gwiazda lśni w tym filmie najjaśniej. Wszystko to sprawia, że "Babyteeth" to jeden z absolutnie najlepszych filmów, jakie w tym roku zobaczycie.

PS: Zabierzcie do kina chusteczki. Przydadzą się.

Ocena: 8,5/10

Natalia Nowecka - redaktor online Antyradio.pl
Natalia Nowecka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.