14.05.2020 17:32
14.05.2020 17:32

Film „Pechowi szczęściarze” w reżyserii Sebastiana Borenszteina rozpoczyna się głośnym wybuchem. Następnie akcja cofa się w czasie, aby pokazać nam, co doprowadziło do dramatycznego wydarzenia. 

Historia przedstawiona w filmie rozgrywa się na początku XXI wieku na niewielkiej wsi gdzieś w Argentynie. Bohaterowie postanawiają odkupić dawną spółdzielnię rolniczą i przywrócić ją do stanu świetności. W tym celu zbierają pieniądze od sąsiadów i udają się do banku. Tam, starając się o pożyczkę, decydują się wpłącić pieniądze na konto, a nie trzymać je w sejfie.

Traf jednak chce, że dzień po dokonaniu depozytu, następuje krach finansowy i banki reglamentują wszystkie pieniądze. Co więcej – ktoś w banku musiał wiedzieć co się święci, gdyż tuż po wpłaceniu kwoty na konto przez bohaterów, z kasy wypłacono całą dostępną gotówkę. Ich gotówkę.

Bohaterowie czują się więc podwójnie oszukani. „Musimy je odzyskać” – zakrzykną zgodnie.

W ten sposób rozpocznie się właściwa opowieść o nietypowych Robin Hoodach współczesności, którzy będą chcieli bogaczowi odebrać pieniądze, które de facto należą do nich.

Pechowi szczesciarze - recenzja Fot. materiały prasowe Best Film

„Pechowi szczęściarze” mieszają w sobie elementy zaangażowanego społecznie dramatu, z luźną komedią, czy elementami znanymi z tzw. „heist movies”, opowiadających o brawurowych napadach na bank, czy jak w tym wypadku – ukryty pod ziemią sejf.

Film Borenseina, bazujący na powieści Eduardo Sacheriego przyciąga przede wszystkim kreacjami aktorskimi oraz pomysłowością swoich bohaterów.

Prym wiedzie Ricardo Darín, znany z „Dzikich historii” aktor, którego bohater wpakował pozostałych w nie lada tarapaty i ma największe wyrzuty sumienia. Dobry jest też Luis Brandoni, który obmyśla chytry plan odzyskania pieniędzy, łącząc w sójną całość skrawki informajci, zebrane przez innych. 

Niezły, choć kompletnie niewykorzystany jest Chino Darín. Młody aktor, którego rola w niedawnym filmie Luisa Ortegi „Anioł” wywoływała żywe, namacalne emocje, tutaj w zasadzie mogłaby zostać odegrana przez dowolnego innego aktora i nie odczulibyśmy różnicy. A szkoda.

Scenariusz ukazuje, jak trudne warunki bytowe wzmagają pomysłowość ludzi, a jak sytuacja przyparcia do muru pozwala im zaangażować się w działanie dla wyjścia z trudnej sytuacji.

„Pechowi szczęściarze” to film przyjemny. To ten rodzaj produkcji, które widzieliśmy już wielokrotnie, ale które jednak potrafią przyciągnąć naszą uwagę i rozbawić. Lekka, niezobowiązująca rozrywka, która momentami wplata elementy prawdziwego dramatu, aby jeszcze mocniej oddziaływać na widza.

To film poprawny i ciekawy, potrafiący zapewnić rozrywkę. A jednak taki, który nie zostanie z nami na dłużej po seansie. Na jeden niezobowiązujący wieczorny seans jest jednak jak znalazł. Każdy czasem potrzebuje przyjemnej rozrywki.

Ocena: 6/10

Czytaj także: "Tyler Rake. Ocalenie", reż. Sam Hargrave [RECENZJA].

Michał Kaczoń
Michał Kaczoń Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.