15.05.2019 17:56

Bad Religion - "Age of Unreason" [RECENZJA]

Na początku maja 2019 roku zespół Bad Religion wypuścił 17. płytę zatytułowaną "Age of Unreason". Czy po latach przerwy fani grupy dostali zasłużoną nagrodę?

Bad Religion - Age of Unreason
foto: materiały promocyjne

Kiedy sytuacja geopolityczna świata trzęsie się w posadach, to wiadomo, że przyszły dobre czasy dla punk rocka. Nie inaczej jest tym razem. Weterani tego gatunku w końcu powrócili z siedemnastym albumem. Na "Age of Unreason" słuchacze musieli czekać ponad sześć lat, co jest najdłuższą przerwą między wizytami w studio w historii zespołu. Ale nie można mieć za złe opóźnień związanych z wydaniem albumu. W ciągu ostatnich lat grupę spotkały dwie poważne zmiany kadrowe. Najpierw z zespołu odszedł gitarzysta Greg Hetson, związany z Bad Religion niemal od samego początku, a następnie szeregi kapeli opuścił najbardziej utalentowany perkusista grupy - Brooks Wackerman, który postanowił związać się na stałe z Avenged Sevenfold. Na ich miejsce wskoczyli mniej znani muzycy. Hetsona zastąpił Mike Dimkich znany z The Cult, Channel 3, Suckerpunch czy współpracy ze Stevem Jonesem, a Wackermana Jamie Miller - występujący niegdyś ze Snot i Souls at Zero, a obecnie grający również w zespołach …And You Will Know Us by the Trail of Dead oraz Vanishing Life. Przed Bad Religion wisiała więc wysoko postawiona poprzeczka. Fani musieli zaakceptować nie tylko nowe utwory,  ale również nowych muzyków.  Czy płytą "Age of Unreason" członkowie zespołu wynagrodzili słuchaczom lata oczekiwań?

Bad Religion - Age of Unreason

Bad Religion - "Age of Unreason" - [RECENZJA]

Każdy, kto zna dokonania Bad Religion, doskonale wie, że muzycy od lat konsekwentnie podążają utartą kilka dekad temu ścieżką. Dzięki temu wypracowali sobie brzmienie, które trudno podrobić. Nie oznacza to jednak, że wszystkie piosenki zespołu można wrzucić do jednego wora, bo utwory są na tyle zróżnicowane, że zadowolą zarówno fanów hardcore'owego pier*olnięcia, jak i zwolenników spokojnych kawałków, niekiedy ocierających się muzycznie o rockowe ballady. Wszystko przyprawione jest piekielnie inteligentnymi tekstami, chwytliwymi melodiami i niesamowitymi harmoniami. "Age of Unreason" potwierdza tę regułę, więc żadnych zaskoczeń na tej płycie nie ma, co nie oznacza, że nie pojawiło się kilka nowych, ciekawych rozwiązań formalnych. Ale od początku. 

Album rozpoczynają trzy utwory, które zostały zaprezentowane kilka tygodni przed premierą krążka jako single. "Age of Unreason" otwiera "Chaos from Within" - typowy punkowy, ale melodyjny utwór, za którym zapewne stoi Greg Graffin. Uniwersalny tekst dotyczy skazy, jaką posiada ludzkość - potrzeby strachu i niebezpieczeństwa, które zdaje się być jedyną niezmienną motywacją człowieka. Po tym energetycznym wstępie dostajemy utwór "My Sanity", pierwszymi wersami nawiązujący do "My Head is Full of Ghosts" z poprzedniej płyty. Piosenka "My Sanity" nie bez powodu stała się singlem albumu. Kawałek zalatujący na kilometr twórczością Bretta Gurewitza jest o wiele spokojniejszy i radio friendly niż agresywny "Chaos from Within", ale uzupełnia poprzedniczkę w warstwie tekstowej. Podmiot liryczny wskazuje, że jedyną ostoją człowieka są jego zdrowe zmysły, które w dzisiejszych czasach bardzo łatwo można postradać. Po chwili odpoczynku dostajemy po uszach kolejnym zgryźliwym, krótkim, surowym punkowym majstersztykiem z chwytliwym refrenem. "Do the Paranoid Style" to po części czarny scenariusz z "My Sanity", ponieważ obrazuje kuriozalność osób zaślepionych różnego rodzaju teoriami spiskowymi, których zwolenników jest niestety coraz więcej. Kawałek został dopełniony wymownym teledyskiem, składającym się z fragmentów materiałów, pochodzących z lat 50. - okresu, w którym w USA trwała paranoja związana z często rozdmuchanym zagrożeniem ze strony komunistów. 

Trzy pierwsze utwory niejako zarysowują rzeczywistość, w której obecnie żyjemy i na której skupia się cała płyta. Po tym wstępie Bad Religion przechodzi do gwoździa programu, którym jest Donald Trump. Utwór "The Approach" to typowe dojrzałe brzmienie zespołu wypełnione chórkami i agresywnymi gitarami, połączone z tekstem, który zwiastuje dość mroczną przyszłość ludzkości. Piąty kawałek znowu spowalnia tempo. "Lose Your Head" zestawia spokojną, momentami brzmiącą wręcz radośnie i nonszalancko melodię, z dość przygnębiającym tekstem, z którego przebija się jednak pewna nadzieja. Motyw przewodni z tego utworu zostaje rozwinięty w kolejnej piosence pod tytułem "End of History", gdzie po raz pierwszy widać jawny atak na politykę Trumpa. Utwór "Lose Your Head" był uniwersalną radą dla przesadnie melancholijnych słuchaczy. "End of History" to wezwanie do działania i konkretnie postawione pytanie, kierowane nie tylko do obecnego prezydenta USA, ale również obywateli tego kraju i całego świata - jak chcesz zostać zapamiętanym, kiedy dobiegnie twój kres? 

W samym środku track listy pojawił się tytułowy kawałek. "Age of Unreason" to odniesienie do klasycznego traktatu Thomasa Paine'a - oświeceniowego myśliciela, który był jednym z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych. Wypaczenie tytułu tego ważnego dla Amerykanów tekstu, obrazuje, w jakim kierunku podąża nie tylko kolebka nowoczesnej demokracji, ale również cały świat. Muzycznie mamy do czynienia z nowszą odsłoną Bad Religion, w której pobrzmiewają dawniejsze naleciałości. W warstwie tekstowej działania Paine'a zostają zestawione z rządami Trumpa i polityków jego pokroju, którzy zaprzeczają fundamentowi, na którym zbudowano demokrację. Idealnym podsumowaniem wymowy tego kawałka oraz całej płyty, jest symboliczna grafika z okładki, przedstawiająca ordynarnie obciętą głowę, rzuconą na fotel pasażera.

Kolejna piosenka jest w pewnym sensie nawiązaniem do "Age of Unreason", ponieważ "Candidate" to karykaturalna opowieść o modelu polityka, do którego zalicza się Trump. Zaczynający się akustycznym wstępem utwór z powodzeniem mógłby się znaleźć na płycie jakiejś folkowej kapeli. Napisany z perspektywy pierwszej osoby tekst, ukazuje cynizm i pychę demagoga, który opętał swoimi obietnicami masy naiwnych wyborców. W "Faces of Grief" członkowie Bad Religion przenoszą słuchacza do lat 80., kiedy królował hardcore punk - podgatunek, z którego wywodzi się zespół. Trwający minutę i cztery sekundy ostry kawałek jest prosty w swojej konstrukcji muzyczno-tekstowej oraz przekazie. Zamiast solówek gitarowych i skomplikowanych nabudowanych metafor, mamy agresywne riffy i wykrzyczane przez Grega Graffina hasła, które mówią więcej niż tysiąc słów.  

"Old Regime" muzycznie jest utworem rodem ze "Stranger Than Fiction", a tekstowo ponownie porusza temat ówczesnej polityki, która zamiast budowania otwartego społeczeństwa, zmierza w kierunku zamordyzmu i tyranii. Piosenka "Big Black Dog" to Brett Gurewitz pełną gębą. Monotonny rytm zwrotki przypominający utwór "Empire Strike First" połączony z "Where The Fun Is", przyspiesza w pierwszej części refrenu, by finalnie przejść w powtarzane jak mantra słowa, wzbogacone chórem dzieci. W tekście pojawia się wiele metafor i zmyślnych gier słownych, które ukazują mroczne oblicze polityki pełnej bigoterii i uprzedzeń. Ostatni fragment utworu złowieszczo sugeruje, że nawet po wyborze nowego prezydenta, negatywne cechy pozostaną w genotypie społeczeństwa skażonego nienawiścią. "Downfall" to muzyczna nowość w repertuarze Bad Religion. Melodyjny utwór ocierający się o power pop opowiada o sinusoidzie życia, od której ówczesne społeczeństwo niemyślące o przyszłości, zdaje się odwracać głowę. 

Bezpośrednią kontynuacją "Downfall" zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej, jest kawałek pod tytułem "Since When", w którym na pierwszy plan wysuwają się największe błędy rozumowania współczesnego człowieka. Ostanim numerem na płycie jest piosenka "What Tomorrow Brings". Bad Religion od jakiegoś czasu mają tendencję, do zamieszczania na końcu albumów piosenki, której tytuł jest symbolicznym zakończeniem całości. I tak właśnie dzieje się w przypadku "Age of Unreason". Muzycznie "What Tomorrow Brings" to Bad Religion z początku XXI wieku z wieloma warstwami chórków, budującymi głębię utworu. Tekst odnosi się natomiast do znaków przyszłości, które otrzymujemy na każdym kroku. Tylko od nas zależy, w którym kierunku popchniemy świat i jak się to dla nas zakończy. 

Grupa przygotowała kilka niespodzianek. Skoro koncerty kończą się bisem, to czemu na płycie nie może być podobnie. Z tego powodu członkowie Bad Religion umieścili hidden track pod tytułem "The Kids Are Alt Right". Utwór zadebiutował pod koniec 2018 roku i był pierwszą od 2013 roku nową piosenką zespołu. Kawałek bezpośrednio uderza w skrajną prawicę USA z Trumpem i tytułową organizacją Alt Right na czele. Szczęśliwcy, którzy zakupili "Age of Unreason" na płycie CD na sam koniec usłyszą jeszcze jeden kawałek - bonus track pod tytułem "The Profane Rights of Man". Piosenka, zbudowana podobnie jak tytułowy utwór, odnosi się do ważnego z punktu widzenia demokratycznego amerykańskiego państwa dokumentu "The Universal Rights of Man" z 1789 roku. Kawałek opowiada o tym, jak obecne elity wynaturzyły system polityczny, który w teorii ma zapewniać równość każdemu obywatelowi. 

Piętnaście piosenek w niecałe 40 minut to dość niezły wynik jak na zespół, w którym średnia wieku to 50 lat. Muzycy Bad Religion po raz kolejny udowodnili, że mimo swojego wieku, który pozornie nie przystaje do punkowego etosu, potrafią zwięźle skrytykować zastaną rzeczywistość, zmierzającą w złym kierunku. Po raz kolejny grupa zdecydowała, że płyta będzie dotyczyć konkretnego tematu, ale tym razem nie zabrakło otwartego ataku na osobę stojącą na czele kraju. Oczywiście teksty są na tyle inteligentnie napisane, że każdy z utworów posiada uniwersalne przesłanie i będzie aktualny na długo po tym, jak na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych zasiądzie kolejny polityk. "Age of Unreason" nie tyle uderzeniem w osobę Donalda Trumpa, tylko raczej we wszystkie negatywne cechy, które uosabia ten prezydent. Krytyka dotyczy również społeczeństwa, które zdecydowało się powołać na urząd głowy państwa mizogina, rasistę, ksenofoba, homofoba i radykała, który karmi swoich wyznawców demagogią i nienawiścią. 

Być może fani Bad Religion spodziewali się, że w nowych piosenkach zespołu będzie więcej punkowego gniewu. Początkowo rzeczywiście brak agresywności większości kawałków może być rozczarowujący. Jednak Słuchając "Age of Unreason" po raz kolejny, można dostrzec wiele smaczków, które wynagrodzą oczekiwanie. Płyta jest na każdym kroku wypełniona odniesieniami do całego dorobku zespołu. Zupełnie, jak gdyby była sprawdzianem umiejętności nowych muzyków i jednocześnie dowodem na to, że pasują do trzonu stanowionego przez Graffina, Gurewitza, Jaya Bentleya i Briana Bakera. Abstrahując od tematyki płyty, muzycznie możemy prześledzić więc wszystkie nurty muzyczne z ostatnich trzech dekad, które wpłynęły na brzmienie Bad Religion. 

"Ageo of Unreason" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów grupy, miłośników dobrego punk rocka oraz osób, które nie przepadają za tym, co dzieje się obecnie w Stanach Zjednoczonych. Jeśli nie łapiecie się do żadnych z wyżej wymienionych grup, i tak wypada posłuchać "Age of Unreason". Chociażby ze względu na hołd złożony historii wycinka amerykańskiej muzyki niezależnej, świetny warsztat muzyków oraz dobrą robotę producentów, którzy jak zwykle nadali całości głębi, melodyjności i harmonii. 

Ocena: 8/10

Tagi: #Bad Religion #Punk rock #Recenzje