08.10.2016 00:52

20 lat temu ukazała się płyta „Antichrist Superstar” Marilyna Mansona

8 października 1996 roku światło dzienne ujrzała płyta, która wyniosła artystę na sam szczyt. Z okazji okrągłej rocznicy cofamy się do lat 90., kiedy to Manson postanowił opowiedzieć upiorną historię o Antychryście.

20 lat temu ukazała się płyta „Antichrist Superstar” Marilyna Mansona
foto: materiały prasowe

Marilyn Manson zadebiutował w 1994 roku albumem „Portrait of an American Family”, którym narobił sporo szumu. Rok później światło dzienne ujrzała EP-ka „Smells Like Children”, ale to właśnie album „Antichrist Superstar”, który ukazał się 8 października 1996 roku zajął szczyty list sprzedaży. Płyta jest swego rodzaju metalową operą i stała się pierwszą częścią trylogii, obejmującą krążki „Mechanical Animals” z 1998 i „Holy Wood (In the Shadow of the Valley of Death)” z 2000, które przedstawiają autobiograficzną historię w niechronologicznym porządku.

Skandaliczny wokalista stał się rockową ikoną i wrogiem ludzi pobożnych na czele z organizacją American Family Association. Industrialne mocne brzmienie, złowrogi wokal, upiorny klimat, zamiłowanie do brzydoty - to wszystko spowodowało, że krążek podbił mroczne serca melomanów.

Dziwne sny o Antychryście

Ważną rolę w powstaniu krążka „Antichrist Superstar” odegrał Trent Reznor. Materiał nagrywano w Nothing Studios w Nowym Orleanie od lutego do sierpnia 1996. W studiu pojawili się współpracownicy Reznora - producent Sean Beavan, gitarzyści Robin Finck i Danny Lohner oraz perkusista Chris Vrenna, którzy udzielili się w roli zarówno muzyków, jak również i producentów. Album ukazał się nakładem wytwórni Reznora - Nothing Records.

Na pracę w studiu miał również duży wpływ gitarzysta Twiggy Ramirez, który stał się najbliższym współpracownikiem wokalisty w trakcie nagrywania całej trylogii aż do momentu opuszczenia formacji po promocji albumu z 2000 roku.

W jednym z wywiadów Manson opowiedział o tym, jak pojawił się pomysł na album „Antichrist Superstar”:

"

Miałem sny i wizje świata, który upada i byłem jedyną osobą, która ocalała. To była jakby ostateczna kara za wszystkie rzeczy, które wydarzyły się, gdy dorastałem. W jednym ze snów akcja toczyła się w przyszłości - możliwe, że nawet w forcie Lauderdale. Zabawa była na tyle ekstremalna, że ludzie zostali przemienieni w zombie tylko dla zabawy. Miałem dziwną wizję kobiet ze śmiercią mózgową -  tańczyły w klatkach i ich szczęki były usztywnione drutami, żeby nie odgryzały ku*asów wszystkim tym kolesiom, którzy dookoła nich się masturbowali. To była kompletna Sodoma i Gomora. Jakoś się pojawiłem, chyba występowałem czy coś w tym stylu. To był prawdopodobnie pierwszy raz, gdy powstał pomysł na postać Antychrysta. "

Wokalista przyznał się do inspiracji niemieckim filozofem Friederichem Nietzsche. Natomiast tytuł wydawnictwa Manson zaczerpnął ze słynnego musicalu Andrew Lloyda Webbera z 1971 roku - „Jesus Christ Superstar”. Muzyk wykorzystał swoje dziwne sny tworząc album będący zjadliwą krytyką nadzwyczajnej istoty, która rządzi światem kierując go w stronę zagłady.

„Antichrist Superstar” opowiada o postaci określanej „The Worm”, która jest antybohaterem. Tytułowy numer skupia się właśnie na momencie, gdy ofiara przyjmuje tożsamość Antychrysta przygotowując się do zniszczenia dosłownie wszystkiego. Ten numer na stałe wpisał się w setlistę koncertową, choć kawałek nie został oficjalnie wybrany na singiel.

Piękni ludzie Marilyna Mansona

Został nim natomiast numer „The Beautiful People”, w którym, jak sam Manson przyznał, opisał „kulturę piękna”. W jednym z wywiadów muzyk zdradził, że tytuł zaczerpnął z książki Marilyna Bendera dotyczącej rodziny Kennedy, polityki, mody i kultury.

Numer dzięki agresywnej perkusji stał się jednym z najbardziej charakterystycznych utworów Mansona, który powstał w dosyć krótkim czasie:

"

Pamiętam, jak wystukiwałem rytm na podłodze i mój perkusista powielił to na automacie perkusyjnym. Większość kawałka powstała w jeden dzień. "

Do popularności singla przyczynił się znacznie teledysk, za którego reżyserię była odpowiedzialna włoska reżyserka Floria Sigismondi. Klip dostał dwie nominacje w 1997 roku do nagród MTV Video Music Awards.

Teledysk został nagrany w dzielnicy Toronto Distillery District, która słynie z przemysłowego budownictwa. Industrialny klimat tego miejsca idealnie pasował do upiornego utworu. Laboratoryjny sprzęt, Manson na szczudłach, robale i głowy manekinów - to wszystko może przyprawić słabych widzów o gęsią skórkę.

W teledysku Marilyn staje się wręcz przywódcą faszystowskiego wiecu, zresztą w jednej ze scen widać nawet nazistowski gest:

Rok po wydaniu płyty na drugi singiel wybrano numer „Tourniquet”. Za klip była ponownie odpowiedzialna Sigismondi i oczywiście nagranie było utrzymane w podobnym stylu, co poprzedni klip. Jest to jeden z nielicznych teledysków, w których wokalista pokazał się bez makijażu:

„Cryptorchid” stał się 3. singlem promującym płytę. Teledysk tym razem wyreżyserował E. Elias, który wykorzystał kadry z eksperymentalnego filmu „Begotten” z 1991 roku. Niektóre sceny zostały odtworzone przez Mansona. Na podobnej zasadzie powstało również wideo do tytułowego numeru.

Ostatni klip powstał do utworu „Man That You Fear”. Tym razem za wideo był odpowiedzialny W.I.Z.. Klip nawiązuje do opowiadania Shirley Jackson pod tytułem „The Lottery” z 1948 roku. W małym miasteczku co roku odbywa się tradycyjna loteria, w wyniku której wylosowana osoba zostaje ukamienowana. Ofiarą w klipie oczywiście zostaje Manson.

Reżyser nawiązał również w teledysku do filmu z 1973 zatytułowanego „Kult” Robina Hardy'ego oraz „Santa Sangre” z 1989 roku w reżyserii Alejandro Jodorowsky'ego.

Album składa się z 17 utworów, choć ostatni ma numer 99. i nie posiada tytułu, choć np. na kompilacji „The Marilyn Manson Collection” nosi tytuł „Ghost Track”.

Aleksandra Degórska
Tagi: Rock News Marilyn Manson