19.02.2016 17:04

20 lat temu ukazała się płyta „Roots” Sepultury

20 lutego 1996 roku ukazał się ostatni album Brazylijczyków z Maxem Cavalerą w składzie. Z okazji 20. urodzin przypomnijmy sobie jego historię.

20 lat temu ukazała się płyta „Roots” Sepultury
foto: materiały prasowe

Dla wielu fanów kariera zespołu skończyła się właśnie z tą płytą. Zamiast śledzić dalsze losy Sepultury, która zatrudniła na stanowisko wokalisty Derricka Greena, woleli przerzucić się na nowy zespół starszego z braci Cavalera, Soulfly. Od 2007 roku mogą również słuchać ich obu pod wspólnym szyldem Cavalera Conspiracy.

Znajdzie się pewnie jeszcze też grono dawnych fanów Sepultury, dla których jej kariera skończyła się chwilę wcześniej, bo właśnie wraz z „Roots”. Choć to dziś praktycznie niekwestionowany klasyk, kamień milowy metalu lat 90. i bestseller, który znalazł ponad 2 miliony nabywców, wcale nie cieszył się takim uznaniem od samego początku...

20. urodziny najsłynniejszej płyty braci Cavalera to doskonały pretekst, by przyjrzeć się tej historii i przypomnieć sobie, jakim wydarzeniem było pojawienie się krążka z niezapomnianym „Roots Bloody Roots” na rynku.

Chaotyczne powstanie spomiędzy szczątek

Sepultura przebiła się do świadomości szerszej publiczności płytą „Beneath the Remains” z 1989 roku, pierwszą nagraną w ramach kontraktu z wytwórnią Roadrunner Records. Do dziś uznawana jest ona za klasyczną pozycję w panteonie thrashmetalu i bywa wymieniana jednym tchem chociażby z „Reign in Blood” Slayera. Brazylijczycy mogli od tamtego momentu - podobnie jak grupa Kerry'ego Kinga - podążać już do końca życia jedną ścieżką.

Szybko jednak dali do zrozumienia swoim fanom, że nie interesuje ich stanie w miejscu i zamierzają eksperymentować. Przekonywał o tym już wydany dwa lata później „Arise”. Choć nie odstawał stylistycznie od poprzednika, słychać było wyraźną ewolucję thrash/deathmetalowego stylu. Wiązało się to z otwarciem muzyków m.in. na industrialne wpływy takich kapel jak The Young Gods, Einstürzende Neubauten czy wkraczające wówczas na salony Ministry.

Innym wyraźnym źródłem inspiracji braci Cavalera była ich własna, brazylijska tradycja i tzw. brzmienia „plemienne”. W ten sposób narodziło się nowe, groovemetalowe oblicze Sepultury, którego wizytówką stał się krążek „Chaos A.D.”. Grupa grała teraz znacznie wolniej, gitary brzmiały niżej, po raz pierwszy wkradł się nawet akustyczny moment w kawałku „Kaiowas”.

Znając trzy poprzednie płyty Sepultury, „Roots” nie powinna wcale aż tak szokować. To logiczne i zupełnie naturalne zwieńczenie drogi, jaką grupa podążała od lat.

Krwawe korzenie

Główny singiel zapowiadający płytę ukazał się kilka dni przed jej premierą i zwiastował potężną miazgę. Metalowy świat wręcz oszalał na punkcie tej kompozycji - do dziś pozostaje ona najbardziej znanym utworem grupy i nie można sobie wyobrazić bez niej udanego koncertu Brazylijczyków. Nawet po odejściu z Sepultury, Max Cavalera wielokrotnie grał ją pod szyldem Soulfly czy też Cavalera Conspiracy.

Zrealizowany przez Thomasa Mignone teledysk dość znacząco odstawał od metalowych standardów lat 90., ale jednocześnie doskonale korespondował z plemiennym brzmieniem całej płyty. Natknąwszy się na sam początek wideo, w którym widać wyłącznie ludzkie sylwetki na tle zachodzącego słońca, można było pomylić go z jakimś popowym kawałkiem. W rzeczywistości jednak nie były to tańce Mr. President, a walka w stylu capoiera.

Ta tradycyjna, brazylijska sztuka walki doskonale pasuje zresztą do kierunku, jaki Sepultura obrała na „Roots”: to w końcu styl, w którym kluczową rolę pełni nieprzewidywalność, oparty na rytmie i czerpiący z elementów tańca. Do teledysku pasował jak ulał, szczególnie, że nie zabrakło w nim też scen z wnętrza katakumb, kościołów, ulic Brazylii i plemiennych rytuałów. Magazyn „Kerrang!” uznał go za klip roku 1996, był też nominowany do brazylijskiej nagrody MTV.

Postawa wobec śmierci

Kolejnym utworem wybranym do promocji „Roots” był „Attitude”. Utwór szczególny dla Maxa Cavalery, ponieważ tekst do niego napisał jego pasierb, Dana Wells. Chłopiec zginął w wypadku samochodowym wkrótce po wydaniu „Roots”, co zaważyło na późniejszym odejściu muzyka z Sepultury. Cavalera wykonywał ze swoim Soulfly nową wersję kompozycji zatytułowaną „The Song Remains Insane”.

Wokalista wielokrotnie oddawał cześć swojemu pasierbowi w swoich kolejnych utworach. Poświęcił mu takie kawałki jak „Bleed”, „First Commandment”, „Pain”, „Tree of Pain” czy „Revengeance”. Również utwór „Headup” Deftones z płyty „Around the Fur” stanowił hołd dla Dany. Max Cavalera napisał jego tekst i pojawił się w nim gościnnie. Zdjęcie chłopca znalazło się też na odwrocie okładki singla „Attitude” wraz z krótkim epitafium napisanym przez jego ojczyma i Ozzy'ego Osbourne'a.

Teledysk do kawałka (który powstał według pomysłu Wellsa) ukazuje występ zespołu obok klatki, w której odbywają się regularne walki. Pośród zawodników znaleźli się m.in. członkowie brazylijskiej rodziny Gracie, która słynie z uprawiania rozmaitych sztuk walki. Są oni również prekursorami brazylijskiego jiu-jitsu.

Zbożowe inspiracje

Jedną z głównych inspiracji do obniżenia stroju gitar przy „Roots” był dla Sepultury debiutancki album grupy Korn. Rodzący się w połowie lat 90. nu metal wzbudzał pewne kontrowersje - np. najsłynniejszy wokalista Faith No More nie życzył sobie, by wiązano go w jakikolwiek sposób z nurtem, w którym działa Fred Durst - chcąc nie chcąc Brazylijczycy jednak mocno przyłożyli rękę do jego rozwoju.

Utwór „Lookaway” można by wręcz uznać za ostateczną numetalową kolaborację tamtych czasów. Wystąpili w niej bowiem przedstawiciele wszystkich wspomnianych akapit wcześniej zespołów. Jonathan Davis z Korna napisał do niego słowa i zaśpiewał. Obok niego pojawił się również Mike Patton, a całość wzbogacił scratchami znany z Limp Bizkit DJ Lethal.

Obok nu metalu największą inspiracją dla szóstego albumu Sepultury były dalsze eksperymenty z brazylijską muzyką. Max Cavalera pod wpływem filmu „Zabawa w Boga” Hectora Babenco wybrał się do brazylijskiego Mato Grosso, gdzie odwiedził tubylcze ludy Xavante. Ich członków można usłyszeć w końcówce „Born Stubborn” czy instrumentalnym „Itsari”. Plemienne brzmienia i rytmy przewijają się przez całym album.

„Ratamahatta”

Utwór numer cztery był trzecim i ostatnim singlem z „Roots”, a także ostatnim z udziałem Maxa Cavalery w historii Sepultury. W utworze pojawili się gościnnie brazylijski multiinstrumentalista Carlinhos Brown oraz ówczesny perkusista Korna, David Silveria. „Ratamahatta” to kolejny z najbardziej znanych kawałków w całym dorobku Brazylijczyków i koncertowy standard, który wykonuje na żywo również Soulfly.

Kawałek można uznać za „Roots” w pigułce: ważną rolę pełnią tu zarówno plemienne perkusjonalia, jak i brazylijsko brzmiąca gitara. Na egzotyczne wyżyny kawałek wzbija się dzięki słowom, które napisano po portugalsku. Dodając do tego rytualne zawodzenie i efekty rodem z dżungli, otrzymujemy numer, którego charakterystyczna szalona atmosfera jest nie do podrobienia.

Jak na jedyny w swoim rodzaju kawałek przystało, „Ratamahatta” doczekał się zapadającego w pamięć teledysku. Stworzony przy wykorzystaniu animacji poklatkowej klip ukazuje odjechane postaci w scenerii brazylijskiej dżungli i przerażających rytuałów. Tak wyglądałyby pewnie teledyski Toola, gdyby robili je szamani z Ameryki Południowej pod wpływem sobie tylko znanych substancji.

„Roots” to płyta, na której Sepultura znalazła złoty środek między metalowym brzmieniem a swoimi rodzimymi inspiracjami. Udało jej się stworzyć coś świeżego, a jednocześnie wyznaczyć kierunek dla nowoczesnej szkoły mocnego grania. Album nie bez powodu trafił na listy 50 Najcięższych albumów wszech czasów magazynu „Q”, 100 płyt, które musisz usłyszeć, zanim umrzesz periodyku „Kerrang!” czy 11. miejsce w przewodniku „The Collector's Guide to Heavy Metal”.

A jak Wy wspominacie „Roots”?

Jakub Gańko
Tagi: Rock News Sepultura