16.11.2018 16:39

Tak wyglądają "farmy lajków". To z nich skorzystał Threatin?

Grupa Threatin zasłynęła z kupowania fake'owych lajków i wyświetleń na YouTubie. Pojawiło się pytanie, w jaki sposób można dokupić sobie fanów - wszystko dzięki specjalnym "farmom".

Farmy lajków
foto: kadr z wideo

Internet daje ogromne możliwości młodym twórcom do niemal darmowej promocji swoich dzieł. Niestety nawet najlepsze narzędzie w nieodpowiednich rękach może zrobić więcej szkód niż pożytku. Doskonałym przykładem jest tutaj lider zespołu Threatin, który postanowił przyspieszyć rozwój kariery grupy i wykupił sobie lajki oraz wyświetlenia filmów na YouTubie i oszukał właścicieli klubów w Europie. 

Tak wyglądają "Farmy lajków"

Gdy sprawa oszustw kapeli obiegła media na całym świecie, czytelnicy zaczęli zadawać sobie pytanie, w jaki sposób można "kupować lajki" w internecie. Czy ludzie faktycznie oglądają filmy na YouTubie za pieniądze? Albo ich praca polega na odtwarzaniu muzyki na Spotify? Nie do końca. 

Na Facebooku pojawił się krótki filmik, który pokazał jak działają "farmy lajków" w Chinach. Na nagraniu widzimy setki, a może nawet tysiące telefonów komórkowych podłączonych do sieci, które wykonują jednocześnie różne zadania np. odtwarzają muzykę w serwisach streamingowych lub podbijają wyświetlenia filmów. Artyści coraz częściej decydują się na "kupowanie fanów", mimo że poza klikami, nie mają oni żadnej wartości. Kryją się za nimi wyłącznie fikcyjne konta należące do botów.

Jered Threatin twierdzi, że nabrał cały świat

Wokalista Threatin nie przyznał się do oszustwa i nie przeprosił publicznie za swoje wybryki. Wręcz przeciwnie. Muzyk idzie w zaparte i wyznał ostatnio na Twitterze, że granie dla pustych sal było jego planem. Jered twierdzi, że nabrał cały świat i osiągnął to, co zamierzał - zyskał wielką popularność. 

Joanna Chojnacka
Tagi: Rock News