Amerykanie pozazdrościli Europejczykom i zrobią swoją wersję Konkursu Eurowizji

07.08.2020 09:53
Amerykanie pozazdrościli Europejczykom i zrobią swoją wersję Konkursu Eurowizji   Fot. . Lukasz Kalinowski/East News (zdjęcie poglądowe)

Konkurs Eurowizji odbywa się już od 1956 roku. Przyczynił się także do wypromowania wielu gwiazd. Teraz Amerykanie pozazdrościli Europejczykom (jak niegdyś Australia) i postanowili… stworzyć własne show na miarę Eurowizji.

„America’s Song Contest” ma zadebiutować w 2021 roku i być konkursem muzycznym, w którym reprezentanci z każdego z 50 stanów USA będą konkurować ze sobą o tytuł najlepszego wykonawcy. 

Na wstępie warto zauważyć też, że Amerykanie nie są jedynymi spoza Europy, którzy pokochali szaloną energię Eurowizji. Od.2015 roku w konkursie biorę przecież udział reprezentanci Australii, która po prostu zgłosiła się do producentów, mówiąc, że również chce brać udział w konkursie. Rozwiązanie Amerykanów jest jednak zgoła odmienne. 

Przeczytaj także

„America’s Song Contest” – zobacz pierwszy zwiastun

Ogłoszeniu konkursu towarzyszy krótki zwiastun, stanowiący w zasadzie celebrację samej oryginalej Eurowizji. Materiał prezentuje się następująco:

Przeczytaj także

„America’s Song Contest” – kto wpadł na pomysł nowej wersji słynnego show?

Jak podaje portal Variety, który jako pierwszy poinformował o nowym projekcie, „America’s Song Conterst” powstał w głowie producenta Christer Björkman, który w 1992 reprezentował Szwecję na Konkursie Eurowizji.

„Eurowizja była moim wymarzonym projektem, odkąd byłem dzieckiem. To ogromny przywilej mieć teraz szansę wykorzystać wszystko, co kocham w tym formacie telewizyjnym i przerobić go od podstaw, aby pokazać go nowej publiczności, który nie posiada jeszcze z nim wspomnień” – powiedział w rozmowie z Variety.

Przeczytaj także

W pracy producenta wspomoże go także Anders Lenhoff oraz Ben Silverman, który pracował już przy innych amerykańskich wersjach znanych i uznanych europejskich hitów, na czele z nowymi wersjami „The Office”, „Big Brother”, czy „Najsłabsze ogniwo”. Silverman dodał, że od ponad 20 lat próbuje przekonać decydentów sieci telewizyjnych, aby zainwestowali we własną Eurowizję, tak bardzo kocha ten format.

Producent zwraca uwagę na siłę Eurowizji w jednoczeniu ludzi i zarażaniu ich pozytywnymi emocjami. Podkreśla też, że nie ma lepszego momentu niż teraz na przygotowanie amerykańskiej wersji show.

„Kiedy Ameryka podzielona jest na frakcje bardziej niż kiedykolwiek, a my musimy radzić sobie z wieloma sprawami, które nas dzielą, jedną z rzeczy, które naprawdę potrafią nas połączyć jest kultura. Kultura może nas połączyć, dzięki wspólnemu celebrowaniu różnorodności, ale także we wspólnej miłości do muzyki” – zdradził Silverman.

Przeczytaj także

Silne inspiracje… filmem Netflixa

Nietrudno zauważyć, że pomysł zrodził się w głowie po sukcesie filmu „The Eurovision Song Contest: Story of Fire Saga”, który przed kilkoma tygodniami zadebiutował na platformie streamingowej Netflix. Ta amerykańska opowieść próbowała przyjrzeć się fenomenowi Eurowizji przez pryzmat pewnej islandzkiej pary, która przypadkiem trafiła do finału słynnego konkursu.

Wydaje się wręcz, że dla niektórych Amerykanów film z Willem Farrellem i Rachel McAdams, był pierwszą stycznością z kulturą, otaczającą konkurs Eurowizji, a producenci filmowi dostrzegli w tym formacie szansę również dla siebie.

Czytaj także: Pomarańczowe koło na białym kwadracie to podstawowy znak...? Dziwne pytanie z "Milionerów".

Michał Kaczoń
Michał Kaczoń Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.